Polacy koczują na lotnisku u stóp Mount Everestu

Na niewielkim lotnisku w nepalskiej miejscowości Lukla przebywa obecnie około 2000 zagranicznych turystów, wśród nich grupa z Polski. Odloty uniemożliwia zła pogoda - duże zachmurzenie i silny wiatr. Władze Nepalu - jak informuje rzecznik MSZ Marcin Bosacki - twierdzą, że rozładowanie korka potrwa jeszcze tydzień. Do akcji ewakuacyjnej wkroczyły dziś śmigłowce nepalskiej armii.
Polacy, którzy od sześciu dni nie może wydostać się z Nepalu, być może jeszcze dziś odlecą do kraju. Po kilku dniach oczekiwania, wczoraj zwrócili się o pomoc do władz w Warszawie. Na miejsce udał się nasz konsul honorowy w Nepalu Lokmanya Golchha oraz konsulowie zawodowi z Indii, którzy starają się, by Polacy znaleźli się na najnowszej liście pasażerów do odlotu.

Incydent na lotnisku z udziałem Polaków

Dziś rano na lotnisku doszło do incydentu z udziałem Polaków. Policja aresztowała dwóch mężczyzn, którzy mieli filmować prace służb w niedozwolonym miejscu. Według nieoficjalnych informacji - rejestrowali proceder wręczania łapówek władzom lotniska, bo od pieniędzy właśnie ma zależeć kolejność odlotów. Po kilku godzinach Polaków uwolniono i obecnie przebywają z resztą grupy.

Polacy koczują na jednym z najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie

Lukla to wioska w Himalajach leżąca na wysokości 2850 m.n.p.m. Lotnisko w Lukli jest jednym z dziesięciu najniebezpieczniejszych portów lotniczych świata. Ma tylko jeden pas startowy, który usytuowany jest pod katem. Lądujące samoloty muszą zdążyć wyhamować przed ścianą kończącą pas startowy.

W ostatnich latach miały tam miejsce dwie katastrofy. Z dwóch samolotów uratował się tylko pilot jednej z maszyn, pozostali - trekkerzy i wspinacze - zginęli w zderzeniu ze zboczem góry tuż przed pasem startowym podczas podchodzenia do lądowania.

Loty z Kathmandu do Lukli i z powrotem obsługuje kilka linii - wszystkie jednak dysponują małymi,16-osobowymi maszynami. Duże samoloty nie mają żadnych szans na start, a tym bardziej lądowanie. Lot do Kathmandu trwa 30-35 minut.

Korek zaczyna się tworzyć wtedy, gdy pogoda - najczęściej wiatr lub mgła - uniemożliwiają lot (dolot do lotniska odbywa się korytarzem między kilkoma górami). - Cztery lata temu spędziłem na tym lotnisku 6 dni w oczekiwaniu na rozproszenie się mgły. Kiedy ludzi w hali lotniskowej jest już sporo (kilkaset, nawet lub kilka tysięcy, bo ciągle schodzą z gór) sytuacja zaczyna być nerwowa - relacjonuje dziennikarz i trekker Bohdan Widawka.

Okres od września do listopada to w Nepalu popularny czas dla amatorów wspinaczki i trekkingu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM