Suu Kyi układa się z juntą? "Nie odrzucam tego systemu politycznego"

W najnowszym wywiadzie słynna birmańska opozycjonistka Aung San Suu Kyi zadeklarowała gotowość do współpracy z juntą wojskową, która przez 15 lat więziła ją w areszcie domowym. - Będę wspierać nowy system polityczny, jeśli tylko będzie służył on ludziom - powiedziała noblistka.
- Nie odrzucam systemu politycznego stworzonego przez juntę - mówiła Suu Kyi w wywiadzie telefonicznym z agencją Reuters. 65-letnia opozycjonistka wyraziła też chęć do tego, by zaangażować rządzącą Birmą juntę w przeprowadzenie reform demokratycznych w kraju. - Nie wykluczam współpracy z wojskiem - mówiła - Ale musimy porozmawiać o tym jak zapewnić stopniową transformację i ile musi mieć ona etapów. Nie mówimy, że wojsko musi już zejść ze sceny - dodała.

Opozycjonistka stwierdziła też, że chciałaby zobaczyć armię w nowej "zaszczytnej" pozycji w kraju. Najpierw jednak, jak stwierdziła, potrzebuje pomocy przy skłonieniu generałów do rozpoczęcia negocjacji.

Stopniowe przemiany zamiast terapii szokowej

Aung San Suu Kyi jest jedną z najbardziej znanych dysydentek na świecie. Jest ona córką generała Aung Sana, który zasłużył się walcząc o niepodległość Birmy. Opozycjonistka sześć dni temu została zwolniona z z aresztu domowego. Spędziła w nim w sumie 15 z ostatnich 21 lat. W 1991 roku za swoją działalność otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla.

Suu Kyi od lat walczy o pojednanie narodowe. W najnowszym wywiadzie zadeklarowała, że życzy sobie "pokojowej rewolucji". Jej zdaniem Birmie bardziej potrzebna jest "znacząca przemiana" niż nagła terapia szokowa. - Dramatyzm nie jest najlepszy - powiedziała.

"Kolesiostwo" niszczy gospodarkę

Birma 50 lat temu była jednym z najbogatszych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Po 50 latach rządów junty wojskowej społeczeństwo jest dramatycznie rozwarstwione. Około jedna trzecia mieszkańców żyje w nędzy, podczas gdy członkowie junty opływają w luksusy. - To kolesiostwo wstrzymuje rozwój naszej gospodarki - stwierdziła noblistka.

Suu Kyi wcześniej popierała sankcje gospodarcze Zachodu wobec jej rodzinnej Birmy. W wywiadzie zadeklarowała jednak, że przemyśli jeszcze raz swoje stanowisko. - Chcemy się przekonać, czy było faktycznie tak, że sankcje nie przyniosły efektów, a działały kosztem ludności - mówiła. Noblistka powiedziała także, że wątpi w to, że obecność międzynarodowych koncernów popchnie kraj w kierunku transformacji ekonomiczno-politycznej.

Noblistka chce mediować między juntą a rebeliantami

W wywiadzie Suu Kyi jasno zapowiedziała, że zamierza kontynuować swoją działalność polityczną. Planuje też wkrótce odwiedzić centrum kraju by spotkać się ze swoimi zwolennikami. Byłaby to pierwsza taka podróż od maja 2003 roku. Wówczas jej konwój został zaatakowany przez prorządowe bojówki w mieście Depayin. W napadzie zginęło około 70 członków jej partii, a sama Suu Kyi trafiła z powrotem do aresztu domowego.

Noblistka powiedziała też, że chętnie podejmie się mediacji pomiędzy siłami rządowymi a separatystycznymi oddziałami. Rebelianci w niektórych regionach kraju nie chcą poddać się rozbrojeniu i uznaniu zwierzchnictwa junty.

- Birma potrzebuje zmiany. Ludzie uważają, że nie można dalej iść w tym kierunku - zakończyła Suu Kyi.

Noblistka Aung San Suu Kyi zadeklarowała gotowość do współpracy z juntą wojskową.
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM