Wojskowa sieć USA odcięta od źródła przecieku Wikileaks

Departament stanu USA odciął wojskową sieć komputerową od bazy danych depesz dyplomatycznych, która najprawdopodobniej była źródłem przecieku. Tymczasem media informują o kolejnych rewelacjach z ujawnionej przez portal Wikileaks korespondencji amerykańskiej dyplomacji. Sam portal Wikileaks raportuje, że znów stał się celem ataku hakerów.
Wojskowa sieć Seceret Internet Protocol Router Network (SIPRNet) została odcięta od bazy danych korespondencji dyplomatycznej - powiedział agencji Reuters wysoki rangą urzędnik amerykańskiej administracji. To reakcja Departamentu Stanu na wyciek około 250 tys. depesz, które zdobył i opublikował portal Wikileaks. Według urzędnika, to właśnie SIPRNet jest najbardziej prawdopodobnym źródłem depesz, które zdobył demaskatorski portal.

Wikileaks: broń atomowa może wpaść w ręce terrorystów

Amerykańska administracja od kilku dni próbuje ratować się przed kompromitacją na całym świecie. Tymczasem światło dzienne ujrzały kolejne fakty z ujawnionych dokumentów. Opublikowane przez Wikileaks depesze ostrzegają, że Pakistan gwałtownie rozbudowuje swój arsenał nuklearny mimo pogłębiającej się niestabilności państwa. USA i Wielka Brytania boją się, że broń atomowa może wpaść w ręce terrorystów. Jeden z wysokich rangą brytyjskich dyplomatów napisał w depeszy z 2009 roku, że Wielka Brytania ma "głębokie obawy o bezpieczeństwo i ochronę pakistańskiego arsenału nuklearnego".

Nowy atak hakerski na Wikileaks?

Po opublikowaniu tysięcy tajnych rządowych dokumentów, portal Wikileaks sam stał się źródłem ataku - twierdzą szefowie strony. Według redaktorów Wikileaks atak miał uniemożliwić użytkownikom internetu korzystanie ze strony. Wcześniej miała miejsce próba sabotowania strony dokładnie w momencie publikowania tysięcy depesz amerykańskiej dyplomacji. Nie wiadomo, jakie szkody spowodował dzisiejszy atak.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM