Francja też chce ścigać "pana WikiLeaks"

Francuska minister spraw zagranicznych Michele Alliot-Marie popiera starania władz amerykańskich o "surowe ukaranie" szefa portalu WikiLeaks Juliana Assange'a. Według minister wyciek jest "zamachem na suwerenność państw". To kolejna przedstawicielka francuskich władz, która potępiła ujawnienie depesz.
- Ujawnienie amerykańskich depesz dyplomatycznych jest zamachem na suwerenność państw - powiedziała Michele Alliot-Marie w wywiadzie dla radia Europe 1. Szefowa francuskiej dyplomacji dodała, że rozmawiała na ten temat przez telefon z amerykańską sekretarz stanu. Hillary Clinton przekazała jej, że trwają poszukiwania, oraz że pragnie, by za ten czyn została wymierzona surowa kara. - Całkowicie to popieram - dodała szefowa francuskiej dyplomacji.

Assange pod obstrzałem

Francja staje się tym samym kolejnym krajem, który chce ścigać Juliana Assange'a. Śledztwo ws. wycieku depesz wszczęły już Stany Zjednoczone i Australia. W USA nasilają się apele, by WikiLeaks traktować jak organizację terrorystyczną. Interpol poinformował dziś, że za Assangem wysłano międzynarodowy list gończy. Jest on oznaczony tzw. "red notice" - najwyższą z sześciu kategorii tego dokumentu i oznacza poszukiwania w celu aresztowania i ekstradycji.

Na temat wycieku wypowiedział się wcześniej także rzecznik MSZ Bernard Valero. Uważa on, że "afera WikiLeaks" zrywa z poufnością w kontaktach dyplomatycznych. - Poufność jest gwarancją zaufania. Zaufanie zaś to gwarancja skuteczności dialogu, wymiany, negocjacji, które są z kolei "paliwem" dyplomacji - mówił Valero.

Publikację WikiLeaks skrytykował również prezydent Sarkozy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM