"Po tragedii: przełom. Pierwszy raz nie było mi wstyd za władze Rosji''

Czy Rosja gotowa jest na zmiany? Kto może być ich motorem? Co oznacza słowo "Katyń"? Między innymi o tym Grzegorz Chlasta rozmawiał z rosyjskim dziennikarzem i pisarzem Dmitrijem Głuchowskim w dniu wizyty w Polsce prezydenta Rosji.
Czy Dmitrij Miedwiediew jest dobrym prezydentem?

My, Rosjanie nie jesteśmy wybredni w stosunku do naszych prezydentów. W porównaniu z jego poprzednikami ten prezydent jest naprawdę dobry. Jest młody, dynamiczny, nowoczesny. Sprawia wrażenie, że chciałby coś zmienić w naszym kraju ale jest to niestety niemożliwe.

Dlaczego?

System, który kształcił się w Rosji przez ostatnie 20 lat jest, niestety, trudnym systemem. Jest mnóstwo biurokracji, są łapówki. Zwalczyć to teraz w bardzo krótkim czasie jednej kadencji jest niemożliwe. Jeden człowiek nie jest w stanie zmienić całej historii. Nie jest w stanie zmienić tego, co dzieje się teraz w kraju.

Oglądałem spektakl o Siergieju Magnitskim, 37-letnim prawniku z brytyjsko-rosyjskiej kancelarii, który trafił do więzienia. Zginął w nieludzkich warunkach, jest ofiarą tego systemu. Zna Pan tę historię. Co pan o tym sądzi? Tak to wygląda w Rosji?

Przede wszystkim we współczesnej Rosji ważnych decyzji nie podejmuje sąd. Decydują osoby, które są u władzy. Sprawa Magnitskiego nie jest jedyną sprawą tego rodzaju w Rosji (Magnitski, prawnik walczący z korupcją, zmarł w 2009 r. po prawie rocznym pobycie w więzieniu na Butyrkach. Przyczyną zgonu była przepuklina przewodu pokarmowego. Jednak prawnik wcześniej wielokrotnie skarżył się, że odmawiano mu leczenia zapalenie trzustki - przyp. red.). Magnitski był wśród ludzi, miał poparcie osób znanych, silnych, którzy z jego śmierci zrobili głośną sprawę. Przekształcili ją w skandal międzynarodowy. Jest wielu biznesmenów, którzy są w więzieniach za swoją działalność służbową, ale niestety nikt o tym nie wie, bo nie mają poparcia znaczących w tym kraju osób.

Spektakl pokazuje system, korupcję tych bezdusznych śledczych. Pokazuje również zwykłych ludzi, którzy pracują szpitalu: lekarkę, sędzinę, sanitariusza, dla którego najważniejszy jest nowy telefon. W oparciu o co możliwa jest zmiana w Rosji? O Cerkiew, o wartości demokratyczne? Czy widzi pan szanse na to, aby Rosja zmieniała się w takim kierunku, żeby nie było takich sytuacji jak z Magnitskim?

Ciężko powiedzieć, z której strony przyjdzie wsparcie, które mogłoby spowodować zmiany w Rosji .Wątpię, że będzie to Cerkiew, ponieważ inteligencja uważa, że Cerkiew się kompromituje. Na początku lat 90. zajmowała się importem papierosów bez akcyzy. Teraz próbuje przywrócić sobie wszystkie nieruchomości, ziemie, na których powstały muzea. Nie istnieje aktualnie żadna ideologia, w którą moglibyśmy uwierzyć i która mogłaby cokolwiek zmienić. Za czasów Związku Radzieckiego tak dużo było zmian negatywnych, że jedna konkretna ideologia czy hasło polityczne nie jest w stanie wszystkiego zmienić, nie jest w stanie pokazać, w którym kierunku podążać, aby te zmiany nastąpiły.

Czy demokracja w Rosji jest możliwa?

Myślę, że tak. Niestety, przez to, co się działo przez ostatnie 200 lat oraz w czasach komunizmu, ciężko będzie nadrobić straty przez najbliższe 20 czy 30 lat. Sądzę jednak, że Rosja jest bliższa Europie niż Chinom. Przez ostatnie 1000 lat Rosjanie tak naprawdę nie mieli żadnej wolności, nie było żadnych jej gwarancji, nie było nawet nieruchomości, które byłyby własnością obywateli. Tak naprawdę te gwarancje powstały w przeciągu ostatnich 15, 20 lat, dlatego trudno jest dokonać zmian, które nie były możliwe przez ostatnie 1000 lat.

Co dla pana znaczy słowo "Katyń"?

Rozumiem, co to słowo znaczy dla Polaków. Słowo to stało się jednak tragedią nie tylko dla Polaków, ale również dla Rosjan i obywateli innych państw, którzy mieszkali w tym czasie na terytorium Rosji. Oczywiście reżim stalinowski pociągnął za sobą śmierć wielu ludzi. Byli to Polacy, cudzoziemcy. Ale przede wszystkim w większej ilości zginęli Rosjanie i inni mieszkańcy związku Radzieckiego. Chodzi tu o miliony ludzi. Cieszę się, że dzisiejszy rząd przestał ukrywać to, co się wydarzyło, przyznając, że była to wina Stalina i jego reżimu.

A co powiedziałby pan tym Polakom, którzy mówią, że była to zbrodnia przeciwko ludzkości i domagają się odszkodowań?

Rozumiem podejście Polaków do tego, co wydarzyło się w Katyniu. Jest to jedna z największych tragedii. Ból nasilał się, ponieważ Rosjanie nie przyznawali się do winy. Jednak dla Rosji jest to jedno z przestępstw, które było dokonane przez Stalina przeciwko Polakom, ale też przeciwko Rosjanom.

A czy pana zdaniem istnieje możliwość odszkodowań dla rodzin, które straciły tam bliskich?

Politycy obawiają się, że idąc za przykładem Polski, kraje bałtyckie też mogłyby upomnieć się o swoje i żądać odszkodowań. To mogło mieć znaczenie, gdy Rosja tak długo nie przyznawała się do zbrodni w Katyniu.

Co pan myśli o sprawie śledztwa smoleńskiego? Czy Rosjanie zrobili wszystko?

Myślę, że po tragedii nastąpił pewien przełom. Przypomina to, co wydarzyło się w Katyniu. Polska straciła najważniejsze osoby w swoim państwie i ten przełom odzwierciedlił się w stosunkach polsko-rosyjskich. I nie chodzi tylko o to, co dzieje się w rządach ale też między ludźmi. Sądzę, że po tych wydarzeniach byłoby nieładnie i niestosownie dalej unikać odpowiedzialności za to, co wydarzyło się w Katyniu i ukrywać się, bojąc się wypłaty odszkodowań

Pan jest za tą wypłatą?

Uważam, że w tej sytuacji zastanawianie się, czy płacić, nie ma sensu. Trzeba kierować się ludzkimi uczuciami. Wreszcie rządzący postanowili zachować się po ludzku. To pierwszy przypadek, kiedy nie było mi wstyd z powodu naszej polityki zagranicznej.

Myśli pan, że Rosjanie zrobili wszystko?

Uważam, że jest oczywiste, że Rosjanie zrobili wszystko co możliwe, aby poprowadzić poprawnie to śledztwo. Nie było sensu nic ukrywać.



Dmitrij Głuchowski jest dziennikarzem, korespondentem wojennym, pisarzem. Wydał między innymi takie książki, jak: "Metro 2034", "Metro 2033", "Oziębienie", "Koniec drogi", "Historia pewnego psa", "Gdy jesteś sam".

DOSTĘP PREMIUM