Zmiany na Białorusi? "Raczej nie. Apatia jest coraz większa"

- Apatia społeczna jest ogromna. Ludzie są zmęczeni Łukaszenką. W normalnych warunkach nie wygrałby wyborów - mówi w Radiu TOK FM Andrzej Poczobut, publicysta i działacz polskiej mniejszości na Białorusi.
Wszystko wskazuje na to, że 19 grudnia Aleksander Łukaszenka ogłosi swoje zwycięstwo w wyborach prezydenckich na Białorusi. - Według oficjalnych sondaży ma on na razie 70-proc. poparcie - przyznaje Andrzej Poczobut, publicysta i działacz polskiej mniejszości na Białorusi. - Jest oczywiste, że aż takiego poparcia nie ma. Wynosi ono zapewne ok. 30 proc. Szesnaście lat rządów spowodowało, że ma duży elektorat negatywny, ale na Białorusi wybory od zawsze oznaczały jedno - sfałszowane wyniki - dodaje. Przyzna też, że wielu liderów partii odmówiło kandydowania w wyborach, ponieważ przekonani są, że to jedynie wybory techniczne, a nie realne. Celem ich jest drugie miejsce. - To element opozycyjnej walki - tłumaczy Poczobut.

Czy Białorusini są gotowi na zmiany? - Apatia społeczna jest tak duża i trzeba zrozumieć, że ludzie są zmęczeni tą sytuacją i Łukaszenką. W normalnych warunkach nie wygrałby wyborów - uważa Poczobut. Taką społeczną rezygnację i marazm dostrzega także Aleksander Milinkiewicz, kandydat opozycji białoruskiej w wyborach w 2006 r. Jak mówi w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz nie wierzy w białoruską rewolucję ani zamieszki po niedzielnych wyborach.

Metoda kija i marchewki

Poczobut przyznaje, że w tegorocznej kampanii władze białoruskie zrobiły szereg kosmetycznych gestów, mających na celu pokazanie światu i samym obywatelom, że wybory odbędą się w demokratyczny sposób. Jednak patrząc na to, jak opozycja została odsunięta od liczenia głosów nikt nie łudzi się, że wynik będzie inny niż zwycięstwo obecnego dyktatora. - Polityczna śruba została przekręcona już strasznie mocno - komentuje Poczobut. - W więzieniach wciąż siedzą więźniowie polityczni m.in. Mikoła Autuchowicz, który walczył w kampanii społecznej przeciw korupcji. W publicznych przemówieniach Łukaszenka wciąż daje do zrozumienia, że władza jest gotowa do użycia siły przeciw swoim obywatelom. Ludziom sugeruje się, że scenariusz politycznego przymusu i przemocy może zostać przywołany i wprowadzony w każdej chwili - mówi Poczobut.

Czy Łukaszenka ma obsesję zdrady?

Łukaszenka od początku swojej kariery politycznej tropi w swoim otoczeniu zdrajców. Dlatego wszyscy, którzy przeszli na stronę opozycji byli bardzo brutalnie traktowani. - Rozbudował sieć służb specjalnych, które nie tylko kontrolują społeczeństwo, ale także siebie nawzajem. Wydaje mu się, że władza jest monolitem nie do obalenia - mówi Poczobut - Jednak wcale nie jest.

Czy zachód uzna wybory?

Władza na Białorusi stwarza ostatnio także pozory liberalizacji. - Biznesmenom zależy na prywatyzacji na Białorusi - przyznaje Poczobut. - Trudno mi powiedzieć jak to dalej będzie - przyznaje.

System gospodarczy Białorusi jest w całości uzależniony od rosyjskich dotacji. - Ceny na surowce były zawsze niższe niż rynkowe, a dodatkowo w najlepszym okresie współpracy ceny w 50 proc. były płacone w surowcach, to napędzało gospodarkę. Kiedy Rosjanie stwierdzili, że Łukaszenka ich okłamuje przestało się im to opłacać - mówi Poczobut.

Poczobut uważa, że Łukaszenka wie, że na Białorusi muszą zajść zmiany. Rynkowy socjalizm opierający się na rosyjskich surowcach już się nie sprawdza. Nie wydaje się jednak, żeby obecny prezydent miał jakikolwiek pomysł na korzystne reformy gospodarcze.

- Kampania i wybory tym razem odbywają się w lepszym stylu niż poprzednio - przyznaje Poczobut - ale czy to wystarczy, żeby UE przymknęła oko na nieprawidłowości?

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM