Mińsk montuje pokazowy proces opozycji?

Pięciu byłych kandydatów na prezydenta Białorusi i 14 innych opozycjonistów pozostanie w areszcie. Są podejrzani o "organizację masowych niepokojów". Politycy zostali aresztowani po masowej demonstracji, która odbyła się po zakończeniu głosowania w wyborach prezydenckich 19 listopada. Grozi im do 15 lat więzienia. Według "Gazety Wyborczej", białoruskiej opozycji grozi pokazowy proces.
Informację o zatrzymaniu w areszcie pięciu kandydatów i 14 innych działaczy opozycji i grożących im zarzutach przekazał rzecznik mińskiej policji Alaksandr Łastouski. Jak pisze dla "Gazety Wyborczej" z Grodna Andrzej Poczobut, białoruskie KGB "montuje największy proces polityczny w historii niepodległej Białorusi". W całym kraju wciąż trwają aresztowania, a szef białoruskiego MSW Aleksandr Kulaszou zapowiada, że "nikt nie uniknie kary". Na razie władze wyłapują opozycjonistów i umieszczają ich w aresztach. Większości stawiany jest ten sam zarzut: udział i organizacja niedzielnych powyborczych "zamieszek", czyli wiecu opozycji, który przerodził się w ostre starcia z milicją.

Jeszcze nie oskarżyli, a już biją

Niejasne jest, czy do eskalacji przemocy doprowadzili specjalnie podstawieni przez bezpiekę prowokatorzy, czy też organizatorzy nie opanowali tłumu. Ale jeszcze przed formalnym oskarżeniem opozycjonistów o zorganizowanie pełnych przemocy demonstracji, władze nie obchodzą się dobrze z aresztowanymi. Podczas pojmania kandydatów na prezydenta i innych działaczy specnaz brutalnie łamał opór. Obrońca Andreja Sannikaua, byłego już uczestnika prezydenckiego wyścigu, twierdzi, że jego klient "ledwo się porusza, a jego stan jest bardzo ciężki". Adwokaci innych kandydatów nie mogą mówić o szczegółach śledztwa - musieli podpisać dla KGB zobowiązanie o dochowaniu tajemnicy śledztwa.

Opozycja walczy: protesty, głodówka

Działacze opozycji nie poddają się. Co najmniej dwóch z zatrzymanych - były prezydencki kandydat Mikoła Siatkiewicz i szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka - prowadzi strajk głodowy - pisze w "GW" Poczobut. Inny kandydat - Ryhor Kastusiou - zaskarżył wynik wyborów w białoruskiej centralnej komisji wyborczej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM