Pasażerowie uwięzieni 11 godzin w samolocie na pasie startowym. "Ludzie płakali"

To kolejna konsekwencja gigantycznych śnieżyc, które od kilku dni paraliżują Nowy Jork. Pasażerowie linii lotniczych Cathay Pacific spędzili 11 godzin uwięzieni w samolocie na nowojorskim lotnisku JFK - donosi CNN. Przez ten czas lotnisko nie mogło znaleźć wolnej bramki przy której pasażerowie mogliby wysiąść.
Pasażerowie lotu z Vancouver w Kanadzie wylądowali w Nowym Jorku o drugiej w nocy we wtorek. Na pokładzie samolotu musieli jednak spędzić kolejne 11 godzin. - Wielu ludzi w samolocie płakało. To była naprawdę ciężka sytuacja - mówiła stacji CNN pasażerka Christina Edgar - Cały czas próbowali nam coś znaleźć i trzymali nas w samolocie - dodała.

Inny pasażer, Vincent Butcher, wspomina, że w pewnym momencie zaczęto nawet rozważać podstawienie drabiny do samolotu, tak by podróżni mogli wyjść. - Nikt nie przyznaje, że popełniono błąd - wytknął mężczyzna.



Na lotnisku JFK uziemieni byli także pasażerowie w czterech innych samolotach. Dla nich również nie znaleziono bramki. Samolot British Airways z Londynu czekał na bramkę ponad siedem godzin, a samolot Aeromexico z Mexico City około sześć. - Kończyła nam się żywność i woda - wspominał pasażer Cristobal Alex.

Winnych brak

Dyrekcja lotniska, linie lotnicze i lokalne władze obwiniają siebie nawzajem za zaistniałą sytuację. - Naszym priorytetem było przewiezienie pasażerów do Nowego Jorku tak szybko jak to możliwe. Oczekiwaliśmy, że na miejscu będzie dostępna bramka - twierdzi rzecznik Cathay Pacific Gus Whitcomb. Powiedział on także, że bramka, przy której zazwyczaj zatrzymuje się ich samolot nie była dostępna z powodu chaosu, jaki wywołały na lotnisku JFK gigantyczne opady śniegu.

Według przepisów linie lotnicze nie mogą trzymać pasażerów w samolocie dłużej niż trzy godziny. Wyjątkiem są loty międzynarodowe. Przedstawiciel lokalnych władz Steve Coleman twierdzi, że muszą być one obsługiwane w specyficzny sposób, a pasażerowie sprawdzeni. - Nie ma miejsca, w którym można po prostu wyrzucić tysiąc osób na jakiś czas - zaznaczył. Jego zdaniem winę ponoszą linie lotnicze, które przywożą pasażerów bez sprawdzania, czy będzie dla nich miejsce w terminalu.

Przedstawiciele wszystkich linii lotniczych przeprosili za opóźnienia, podkreślając jednak, że to obsługa lotniska wyznacza im bramki do których mają dostarczyć pasażerów.

DOSTĘP PREMIUM