Islamiści w Egipcie zmieniają cel. Z turystów na miejscowych chrześcijan

Nie sądzę, żeby doszło do wojny domowej. Chrześcijanie są tylko narzędziem. Celem zamachu jest zdestabilizowanie kraju przez radykałów islamskich i walka ze świeckim reżimem - tłumaczył w TOK FM Jarosław Kociszewski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.
W sobotę, w wybuchu bomby przed kościołem koptyjskim w Aleksandrii śmierć poniosło 21 osób, a 97 zostało rannych. Był to najpoważniejszy atak na chrześcijan w Egipcie od 10 lat.

- Do tej pory pomysłem na destabilizację kraju było uderzanie w podstawy gospodarcze egipskiego państwa, a więc atakowanie turystów. Rząd egipski skutecznie się przed tym bronił i w tej chwili jest to bardzo trudne. Wygląda na to, że islamscy radykałowie znaleźli sobie inny, miękki cel jakim są chrześcijanie i starają się podważyć fundamenty egipskiego państwa - mówił Kociszewski.

Do tej pory ataki na chrześcijan zdarzały się kilka razy w roku. - Nie jest to zdecydowana kampania. Wynika z różnic, niechęci. Czasem spory sąsiedzkie potrafią prowadzić do zamieszek. Władze egipskie ignorują ten problem, bo do tej pory nie stanowił on specjalnego zagrożenia. Władze dbały, by żadna krzywda nie stała się turystom, a jeśli członkowie mniejszości cierpieli i dochodziło do rozruchów sprawę szybko zamiatano pod dywan - tłumaczył Kociszewski.

Jak dodał na pewno mamy do czynienia ze zaniedbaniami ze strony służby bezpieczeństwa, której do tej pory takie zamachy nie interesowały, bo nie one były priorytetem.

- Egipt ma własnych islamistów, którzy walczyli w Iraku i Afganistanie i zapewne nadal w Afganistanie walczą. Część z nich wraca do domu przywożąc zarówno ideologię jak i wiedzę militarną. To bardzo niebezpieczne. Tak się działo po wycofaniu Rosjan z Afganistanu. Również przeszkoleni mudżahedini wracali do wielu krajów Bliskiego Wschodu i starali się podważać różne świeckie reżimy. Obawiam się, że teraz może nastąpić kolejna taka fala - mówił Kociszewski.

Jak tłumaczy Egipt staje w obliczu dużej zmiany, bo na wrzesień zaplanowane są wybory prezydenckie. - Z pewnością władzy nie odda świecka elita, która rządzi tym krajem. Oni są właścicielami kurortów nad brzegiem morza. Czerpią też zyski ze sfinksików, które kupujemy i fajek, które stamtąd wywozimy. Egipt w dużej mierze żyje z turystów. Oni czerpią z tego zyski i niekoniecznie chcą się dzielić z resztą ubogiego społeczeństwa - mówił Kociszewski.

- Gdybym miał wykupioną wycieczkę do Egiptu, zdecydowanie bym leciał. To nie jest tak, że Egipt nagle stanie w ogniu. Rząd bardzo szybko zda sobie sprawę z zagrożenia i zacznie lepiej chronić mniejszość koptyjską - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (4)
Islamiści w Egipcie zmieniają cel. Z turystów na miejscowych chrześcijan
Zaloguj się
  • cxce-zar

    0

    www.racjonalista.pl/kk.php/s,992

  • cxce-zar

    0

    To ja już nie wiem do jakiej partii kościelnej się zapisać żeby mieć spokój . A na wszystkie nie mogę sobie pozwolić ze względów ekonomicznych

  • tegepe

    0

    Może wreszcie Europejczycy przestaną jeździć do tego islamskiego badziewia egipskiego i skończy się prosperity turystyczne arabusów.

  • marian1501

    0

    Eliminacja wszelkich religii to podstawa Światowego Pokoju...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX