Daily Mirror poprawia błąd, ale nie przeprasza za "polski obóz koncentracyjny"

Po interwencji Ambasady RP w Londynie, redakcja Daily Mirror poprawiła rażący błąd w artykule o wyroku dla Andersa Hogstroma, stojącego za kradzieżą napisu "Arbeit macht frei". Przymiotnik "polski", użyty w odniesieniu do obozu śmierci w Oświęcimiu, został poprawiony na "nazistowski".
Daily Mirror nie złożyła jednak żadnych wyjaśnień, ani nie przeprosiła za zaistniała sytuację. Ambasada liczy teraz, że redakcja gazety usunie również pozostałe błędy, których było już w sumie pięć. Każdy odnotowała Polish Media Issue Group, grupa stworzona w Wielkiej Brytanii do monitorowania, w jaki sposób media przedstawiają Polaków.

Jej założyciel, Jan Niechwiadowicz, w czerwcu 2010 roku złożył w tej sprawie skargę do Press Complaints Commission (ciała stojącego na straży m.in. poprawności tekstów dziennikarskich). Komisja uznała jednak, że nie doszło do złamania etyki dziennikarskiej.

"Obozy w żadnym rozumieniu nie były polskie"

31 grudnia dziennikarz Daily Mirror, Adrian Shaw, opublikował tekst, w którym nazwał obóz w Oświęcimiu "polskim". Członkowie Polish Media Issue Group natychmiast zaalarmowali ambasadę. Rzecznik prasowy placówki dyplomatycznej w Londynie wystosował w wczoraj list do redakcji Mirror tłumacząc, że "w czasie drugiej wojny światowej nie istniały polskie obozy śmierci ", ale były one "tworzone przez nazistowskie władze Niemiec" i "kierowane przez tamtejszy ówczesny rząd, bez udziału strony polskiej, czy lokalnej populacji". - (Obozy) znajdowały się na terenie Polski, ale w żadnym rozumieniu nie były polskie - wyjaśniał Robert Szaniawski.

Problem nie kończy się na Mirror

Wcześniej w tej samej sprawie interweniowały polonijne media i polscy czytelnicy gazety. Mimo zapewnień ze strony redakcji o rewizji treści, kłamliwe stwierdzenie nie było poprawiane przez wiele dni. Dopiero gdy głos zabrała ambasada, pomyłka została skorygowana.

Używanie terminu "polski obóz śmierci" ma w Wielkiej Brytanii na swoim koncie m.in. telewizja BBC i dziennik The Independent. W 2010 roku zanotowano w sumie aż 47 takich przypadków.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM