"Podpity" dowódca, Rosja zrzuca winę na Polskę. Zagranica o raporcie MAK

Zagraniczna prasa i politycy oceniają raport Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, który większość winy za katastrofę smoleńską zrzucił na zaniedbania po stronie polskiej. Gazety podkreślają wątek nacisków psychologicznych na załogę samolotu i alkohol we krwi dowódcy polskich sił zbrojnych.
O "podpitym" dowódcy polskich sił powietrznych, który spowodował katastrofę, bo mimo ostrzeżeń smoleńskiej wieży kontrolnej zdecydował się lądować, pisze m.in. niemiecki "Die Zeit". Amerykańskie, brytyjskie i czeskie media, podobnie jak rosyjskie, piszą o "nacisku psychologicznym" na załogę.

"Die Zeit": zawinił "podpity" dowódca sił powietrznych

- Tragiczny wypadek samolotu polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Rosji został spowodowany przez podpitego dowódcę sił powietrznych, który, mając 0,6 promila alkoholu we krwi, mimo ostrzeżeń wieży kontrolnej lotniska, polecił pilotom lądować - pisze niemiecka gazeta, podkreślając słowa szefowej MAK, Tatiany Anodiny, o tym, że "nie było zezwolenia wieży kontrolnej w Smoleńsku na lądowanie" prezydenckiego samolotu.

New York Times: to rozsierdzi Warszawę

- Rosyjscy śledczy stwierdzili, że załoga prezydenckiego samolotu była pod presją wysoko postawionych osób, by wylądować w Smoleńsku - pisze "The New York Times". - Wnioski wysnute przez Rosjan zrzucają część odpowiedzialności za katastrofę na polskie władze, co z pewnością rozsierdzi Warszawę - komentuje amerykański dziennik. - Raport koncentrował się w szczególności na polskim dowódcy sił powietrznych, który - według Rosjan - miał 0,6 promila alkoholu we krwi, kiedy wszedł do kokpitu samolotu przed katastrofą - relacjonuje treść raportu MAK "NY Times".

"Guardian": Rosja zrzuca winę za katastrofę na Polskę

W podobnym tonie wypowiada się "Guardian". Brytyjska gazeta podkreśla, że prowadzący śledztwo Rosjanie zrzucili winę na Polaków, twierdząc, że załoga była naciskana, by wylądować podczas złej pogody, przez dowódcę sił powietrznych, który wcześniej pił alkohol. "Guardian" informuje też, że rosyjski raport nie znalazł winy po stronie kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Czechy: mgła w ogóle nie pozwalała lądować

W Czechach publiczne telewizja i radio informują o raporcie MAK-u niemal co godzinę. Wiele miejsca poświęcają raportowi także portale internetowe. Media prezentują bardzo szczegółowe relacje z konferencji prasowej MAK-u i wniosków zamieszczonych w raporcie. Także nad Wełtawą zwraca się uwagę, że winą za katastrofę obarczono pilotów, którzy znajdowali się pod silnym naciskiem psychologicznym. Z wnioskami rosyjskiego raportu zgadza się m.in. publicysta lotniczy Martin Velek, którego zdaniem główną przyczyną katastrofy była mgła nad lotniskiem, co w ogóle nie pozwalało pilotom na wylądowanie . Ekspert wskazuje też błędne wskazania wysokościomierza w samolocie, i nałożony na to wszystko stres pilotów wywołany obecnością osób trzecich w kokpicie. Martin Velek podkreślił, że Jarosław Kaczyński niewłaściwie ocenił raport. - Wygląda mi na to, że rozpatruje to wszystko w kontekście polityki, a nie katastrofy lotniczej - powiedział redaktor Velek w wywiadzie dla czeskiej telewizji.

Rosyjska prasa: "Załoga bała się nie wylądować"

- Załoga Tu-154 bała się nie wylądować w Smoleńsku - takim tytułem opatrzył swoją informację popularny portal internetowy Rambler.ru. Portal, jak większość rosyjskich mediów, na pierwszym miejscu wybija informacje o psychologicznych naciskach wysokich urzędników państwowych, którzy domagali się, aby samolot bez względu na warunki pogodowe wylądował w Smoleńsku. "Moskiewski Komsomolec" tytułuje swoją informację: "Wylądować za wszelką cenę". Rosyjscy dziennikarze cytują wypowiedzi polskich pilotów pochodzące z zapisów czarnych skrzynek: "On się wkurzy" i "Jeśli tu nie wylądujemy, on będzie się mnie czepiał". "Wiesti" w pierwszym zdaniu stwierdzają, że "samolot z prezydentem Polski na pokładzie rozbił się z winy załogi". Ten sam serwis dodaje, że głównodowodzący Sił Powietrznych RP był pijany i wszedł do kabiny pilotów próbując dowodzić samolotem. Sugestiom o pijaństwie na pokładzie Tupolewa zaprzeczył szef komisji technicznej MAK Aleksiej Morozow, który powiedział na konferencji prasowej w Moskwie, że "we krwi członków załogi nie wykryto alkoholu i innych zakazanych środków".

Brytyjski europoseł: musi być międzynarodowe śledztwo

- Tylko niezależne i międzynarodowe śledztwo pozwoli wyjaśnić wszystkie przyczyny katastrofy smoleńskiej - powiedział rozmowie z Polskim Radiem brytyjski deputowany Charles Tannock. Europoseł podkreślił, że zbyt duże są rozbieżności między tym, co mówi strona rosyjska, która dziś przedstawiła raport o przyczynach katastrofy, a argumentami Polski. Tannock, członek Partii Konserwatywnej (której przedstawiciele w Parlamencie Europejskim zasiadają w jednej frakcji z PiS) od początku interesował się katastrofą w Smoleńsku, brał udział w wysłuchaniu w Parlamencie Europejskim poświęconym katastrofie.

- Jedynym sposobem na rozwianie wszelkich wątpliwości jest powołanie grupy międzynarodowych ekspertów lotnictwa, którzy przeanalizują wszystkie dowody. Niestety, część z nich została zniszczona, bo nie była dobrze zabezpieczona. Jesteśmy teraz w dość trudnej i skomplikowanej sytuacji po publikacji raportu. Dlatego musi być międzynarodowe śledztwo i szczerze powiem, nie widzę powodów dla których Polska i Rosja miałyby się sprzeciwić takiemu dochodzeniu - podkreślił Tannock w rozmowie z Polskim Radiem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM