Sankcje za sankcje. Białoruś grozi Polsce odwetem

Białoruskie MSZ zapowiedziało, że na wprowadzone przez Warszawę sankcje wizowe odpowie tym samym. Jednak zakaz wjazdu dla Alaksandra Łukaszenki i jego urzędników najprawdopodobniej obejmie wkrótce cała Unię Europejską. Dziś do przywrócenia 'czarnej listy' wezwał cała Unię Parlament Europejski.
- Decyzja polskich władz nie pozostawia nam wyboru. Republika Białoruś będzie zmuszona podjąć w odpowiedzi adekwatne kroki - napisał w komunikacie rzecznik białoruskiego MSZ. Dziś dodał jednak, ze Mińsk nie zamierza się z sankcjami spieszyć i restrykcji jeszcze nie wprowadził.

Warszawa zdecydowała się na to na początku roku. Polski MSZ nie chce jednak zdradzić kto dokładnie znalazł się na czarnej liście. To po to, by przykra niespodzianka spotkała gorliwych urzędników reżimu na granicy, np. w drodze na zakupy do Białegostoku. Według nieoficjalnej informacji, oprócz prezydenta Alaksandra Łukaszenki, restrykcje obejmują m.in. białoruskich sędziów, prokuratorów, dowódców służb odpowiedzialnych za prześladowania opozycji.

Wcześniej Mińsk zapowiadał, że będzie się w sprawie sankcji konsultował z MSZ w Warszawie, ale jak usłyszeliśmy nieoficjalnie w polskim resorcie - rozmów na wyższym, czy nawet średnim szczeblu nie będzie, dopóki nie skończą się represje.

Ich zakończenia domagają się też eurodeputowani, którzy przyjęli dziś w tej sprawie rezolucje. Powołując się na przykład Polski, wezwali do: sankcji wizowych wobec Alaksanra Łukaszenki i wszystkich jego ludzi, którzy brali udział w prześladowaniach represji, oraz zamrożenia pomocy finansowej dla Mińska i aktywów skompromitowanych białoruskich urzędników.

Europdeputowani uważają też, że należy rozważyć zawieszenie udziału Białorusi w Partnerstwie Wschodnim. Są również za tym, by dopóki na Białorusi są więźniowie polityczni, dopóty nie organizować tam imprez sportowych. Tymczasem w 2014 r. na Białorusi mają się odbyć mistrzostwa świata w hokeju na lodzie - czyli ulubionej dyscypliny Łukaszenki.

Decyzja w sprawie sankcji ma zapaść 31 stycznia, podczas spotkania szefów MSZ państw członkowskich. Nieoficjalnie mówi się, że "czarna lista" ma zostać poszerzona i obejmować aż 100 osób. Szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton nie poparła jednak wczoraj sankcji ekonomicznych ani zawieszenia udziału Białorusi w Partnerstwie Wschodnim.

Z drugiej strony, obok kija dla władzy, Unia Europejska obiecuje wsparcie dla niezależnych mediów, organizacji pozarządowych i studentów. Szefowa unijnej dyplomacji wezwała Parlament Europejski do rozluźnienia reżimu wizowego wobec Białorusinów. Polska zniosła już opłaty za wizy, ale schengeńskie wciąż kosztują naszych wschodnich sąsiadów 60 euro.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM