Strajkują Polacy zatrudnieni w angielskich szpitalach

Ponad setka polskich emigrantów pracujących w dwóch angielskich szpitalach przyłączyła się do strajku zorganizowanego przez brytyjski związek zawodowy UNISON. Polacy i Brytyjczycy domagają się poszanowania praw pracowniczych i zwiększenia płac.
W sumie przeciwko niegodziwym warunkom pracy w Southampton i High Wickham (Buckinghamshire) strajkuje 390 osób. Polacy stanowią aż jedną czwartą. Wśród protestujących są polskie salowe, sprzątaczki, kucharze i portierzy. Strajk rozpoczął się we środę i potrwa do piątku.

Te same obowiązki, różne wynagrodzenie

Demonstranci to w większości osoby zatrudnione przez pośrednika Medirest, z którego usług korzystają oba szpitale. Każda z placówek ma też swój własny personel, przyjęty do pracy bezpośrednio przez NHS (National Health Service), czyli brytyjską służbę zdrowia. Mimo, że obie grupy wykonują dokładnie takie same obowiązki, w ich umowach o pracę zawarto różne ustalenia.

Polsko-brytyjski personel domaga się od Medirestu i NHSu respektowania zasad zamieszczonych w regulacji Agenda for Change, która określa sposób traktowania pracowników w przypadku korzystania przez państwową służbę zdrowia z usług firm prywatnych.

Oczekiwania protestujących wyjaśnia przedstawiciel UNISON - Adam Rogalewski, oddelegowany z OPZZ : - Zewnętrzni pracownicy powinni mieć takie same warunki pracy, jak ci zatrudniania bezpośrednio przez szpital. W tym przypadku tak nie jest - mówi. - Dodatkowo pracodawca pobierał od państwa pieniądze na spełnienie tych oczekiwań. Nic więc dziwnego, że ludzie są rozczarowani - dodaje.

Polacy i Brytyjczycy mają ten sam cel

Polakom i ich brytyjskim kolegom po fachu chodzi o spełnienie trzech postulatów: zapłacenie zaległych wynagrodzeń chorobowych, zwiększenia liczby dni płatnego urlopu i podniesienie płacy.

Od środy przez trzy kolejne dni personel szpitali pikietuje przed wejściami do budynków. Rozdawane są ulotki, a kolejni pracownicy namawiani są do opuszczenia swoich miejsc pracy.

Wśród protestujących jest 30-letni Krzysztof Machut, który na co dzień pracuje jako sprzątacz w Southampton General Hospital. - Wspiera nas coraz więcej osób. Grupa polska jest silnie reprezentowana. Polakom i Brytyjczykom przyświeca ten sam cel - mówi.

Realizację postulatów należy rozłożyć w czasie

Styczniowy strajk to już drugi z kolei. Pracownicy szpitala w Southampton opuścili swoje miejsca pracy na kilka dni w grudniu. Wtedy sukces był tylko połowiczny. Protestujący wywalczyli wypłacanie zasiłków chorobowych od pierwszego, a nie od trzeciego dnia choroby. Teraz oczekują, że Medirest i NHS, wyrównają zaległe płace na kilka lat wstecz.

Do tej pory Southampton University Hospitals NHS Trust tłumaczył swoje postępowanie ciężką sytuacją finansową. - Nie otrzymujemy specjalnie w tym celu okrągłej sumy i musimy podejmować trudne decyzje. Zależy nam, żeby nasi pracownicy, którzy są dla nas bardzo ważni, otrzymywali sprawiedliwe wynagrodzenie, ale musimy to rozłożyć w czasie - zapewniał w grudniu w rozmowie z BBC Steve McManus, dyrektor Southampton University Hospitals NHS Trust.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM