W armii amerykańskiej więcej samobójców niż bohaterów

Amerykańscy żołnierze częściej popełniają samobójstwa niż giną w regularnej walce. Najnowszy raport Pentagonu potwierdza tę tendencję.
Raport pozornie uspokaja. Sytuacja ma być lepsza w porównaniu z tą z 2009 roku. Wtedy amerykańskich żołnierzy, którzy odebrali sobie życie, było więcej niż tych poległych na wojnie. Według raportu ta tragiczna statystyka miała się odwrócić w 2010 roku, kiedy to zmniejszyła się liczba samobójców w armii. Dokument mówi o 343 samobójstwach przy 462 poległych w działaniach wojennych.

Statystyki kłamią

Jednak jak podaje portal Congress.org raport jest mylący. Poszczególne formacje armii amerykańskiej uwzględniły rożne grupy żołnierzy. Według portalu żołnierzy-samobójców jest 468, a nawet więcej, jeśli uwzględnić rezerwowych. To 123 tys. osób, nieprzypisanych na stałe do konkretnych jednostek. Część z nich bierze udział w regularnej walce. Raport Pentagonu jednak samobójstw w tej grupie nie przedstawia.

Trauma rezerwowych

Nie wzięto też pod uwagę weteranów, którzy odebrali sobie życie po powrocie z Afganistanu i Iraku. Departament Obrony zasłania się przepisem, że do statystyk mogą trafić tylko żołnierze objęci systemem opieki zdrowotnej. Trzy czwarte powracających z wojny w tym systemie nie figuruje. Tymczasem trauma powojenna może odżyć nawet w 10 lat po powrocie żołnierza z frontu.

Problemem rezerwowych zainteresował się Kongres. Cywilne służby pozbawione są wsparcia, jakie otrzymują żołnierze zawodowi. Demokraci podają przykład sierżanta Colemana, który odebrał sobie życie w 2008 roku. Po odbytej służbie w Iraku cierpiał na zespół stanu pourazowego. Armia nie przyznała mu prawa do leczenia.

Tylko w 2010 roku w Afganistanie poległo 499 amerykańskich żołnierzy, a w Iraku 60.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM