Wypadek Mi-24 to nie ostrzał tylko awaria

Przyczyną wypadku śmigłowca bojowego Mi-24 z polskiego kontyngentu w Afganistanie nie był ostrzał tylko awaria. Wojskowi przypuszczają, że zepsuł się wirnik na ogonie helikoptera.
Wcześniej, wśród prawdopodobnych przyczyn, wojsko nie wykluczało ostrzału śmigłowca w bazie Ghazni. - To dlatego, żeby odeprzeć ewentualne zarzuty o ukrywanie takich informacji - przyznaje w rozmowie z reporterem TOK FM jeden z pilotów Samodzielnej Grupy Powietrznej stacjonującej w Afganistanie. Na pokładzie śmigłowca, który rozbił się w środę na terenie bazy, oprócz załogi pilotów, byli strzelcy i jeden żołnierz amerykański. Nikomu nic poważnego się nie stało i wszyscy wyszli z tego wypadku niemal bez szwanku.

Na razie nasze "latające czołgi" są uziemione. - Śmigłowce Mi-24 nie będą eksploatowane przez polskich żołnierzy w Afganistanie do czasu wyjaśnienia środowego wypadku tej maszyny - poinformował dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP Edward Gruszka.

Do incydentu doszło, gdy śmigłowiec przygotowywał się do lotu. Piloci wykonują wtedy tzw. ważenie, dlatego że sama baza Ghazni położona jest powyżej 2200 m n.p.m. i start Mi-24 nie jest tam łatwy. Helikopter musi najpierw nabrać prędkości na pasie. Potem wykonuje na niewielkiej wysokości krąg niemal nad lądowiskiem, pochylony kabiną pilotów w dół. Właśnie podczas tego manewru pilot stracił panowanie nad maszyną.

- Śmigłowiec zaczął nabierać obrotów wokół własnej osi. Ostatecznie spadł na ziemię i uległ poważnemu uszkodzeniu - wyjaśnia gen. Gruszka. Nie ma mowy o winie samego pilota. - To akurat specjalista wyjątkowej klasy. Na tym śmigłowcu wylatał przez 20 lat 1700 godzin - zaznaczył dowódca operacyjny. Po wypadku maszyna jest kompletnie zniszczona, bo gdy śmigłowiec runął na ziemię, przewrócił się na bok i zapalił. Najprawdopodobniej trafi do Polski. Tu mechanicy wyciągną z niego jeszcze sprawne części.

Mi-24 to ciężki śmigłowiec bojowy. Polscy żołnierze, służący w Afganistanie wyposażeni są w osiem takich maszyn. Średnio w ciągu doby realizowanych jest około 10 wylotów tymi maszynami. - To dobre śmigłowce - oceniają piloci w bazie Ghazni. - Są niestety mocno wysłużone i pracują cały czas w ciężkich warunkach - dodają. To samo o Mi-24 mówią mechanicy w Ghazni. Wysokość i zapylenie mają przełożenie na liczbę awarii - przyznają, ale o szczegółach nie mogą mówić.

Mi-24 w Afganistanie nie zabierają na pokład dodatkowych pasażerów. - To dlatego, że przy tak trudnych warunkach eksploatacji i dodatkowym obciążeniu miałyby najzwyczajniej problemy ze startem - wyjaśnia jeden z pilotów w bazie Ghazni.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (4)
Wypadek Mi-24 to nie ostrzał tylko awaria
Zaloguj się
  • hvac1987

    Oceniono 1 raz 1

    Hind to zawsze Hind. Afgani ale i afrykanersi nazywali je 'czarna smierc'.

  • kwys.0

    Oceniono 1 raz 1

    "Spokojnie, to tylko awaria"

  • chors7

    Oceniono 1 raz 1

    te wiatraki są niesamowite-wiele razy tak było,że załoga wychodziła z podobnych zdarzeń bez szwanku-Rosjanie to potwierdzą-w końcu MI-24 to" bywalec" w Afganistanie...

  • heartpumper

    0

    W 20 lat 1700 godzin? Porazajace.
    Przecietny zawodowy piot platowca mialby z 10 000.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX