''NYT'': USA negocjują dymisję Mubaraka

Na dziś egipska opozycja zapowiada "dzień wyjazdu" - dzień upadku prezydenta Mubaraka. Organizatorzy mają nadzieję, że na ulice wyjdzie milion osób. Tymczasem według "New York Times'a" USA negocjują z przedstawicielami władz Egiptu natychmiastową dymisję prezydenta.
Strzały na ulicach, uzbrojeni ludzie, pozamykane sklepy, banki, puste bankomaty i wszechogarniający strach - taki obraz sytuacji w Kairze przedstawili Polacy, którzy wieczorem wrócili z Egiptu do Warszawy. Nadal dochodzi do plądrowania i podpaleń. A przeciwnicy prezydenta Mubaraka szykują się na "dzień wyjazdu" prezydenta Mubaraka. Organizatorzy demonstracji liczą, że stawi się na nich milion osób.

Waszyngton negocjuje odejście Mubaraka

Tymczasem do gry o władzę w Egipcie wchodzi Waszyngton. Po rezygnacji Mubaraka z urzędu władzę przejąłby rząd tymczasowy, któremu przewodniczyłby obecny wiceprezydent Omar Sulejman. Nowy prezydent miałby poparcie egipskiej armii - opisuje propozycję amerykańskiego rządu "New York Times". Gazeta powołuje się na przedstawicieli rządu USA i egipskich dyplomatów. Liczba ofiar starć, które przeciągnęły się do późnej nocy, wzrosła do 12, a ok. 1200 osób zostało rannych - podała telewizja Al-Dżazira, powołując się na dane egipskiego ministerstwa zdrowia. Wcześniej mówiono o 10 zmarłych i 800 rannych.

Plan USA: Sulejman za Mubaraka i reforma konstytucji

Plan Waszyngtonu zakłada przejęcie władzy przez Sulejmana, którego miałby poprzeć dowódca egipskich sił zbrojnych Sami Enan oraz minister obrony Mohamed Tantawi. Po zdobyciu steru państwa Sulejman miałby natychmiast rozpocząć proces reformy konstytucji. Członkami rządu tymczasowego mieliby też zostać przedstawiciele licznych grup opozycyjnych, w tym Bractwa Muzułmańskiego. Sam Sulejman zapowiedział wczoraj, że wybory prezydenckie odbędą się w sierpniu albo we wrześniu. Dodał, że możliwe są zmiany w konstytucji, ale już po wyborach.

Amerykańska propozycja "jedną z wielu możliwości"

Jednak według "NYT", który powołuje się na wysokich rangą przedstawicieli USA, omawiana strategia to jedna z kilku możliwości, które obecnie są rozważane z osobami z otoczenia Mubaraka. Prezydent Egiptu nie uczestniczy w negocjacjach. Ich celem jest nakłonienie go do ustąpienia z urzędu, a tego dotychczas kategorycznie odmawiał. W wywiadzie dla telewizji ABC News powiedział, że "o 62 latach w służbie publicznej ma już dość". - Chcę odejść, ale nie mogę, bo boję się, że Egipt pogrąży się w chaosie - mówił Mubarak. Dodał, że jest "bardzo nieszczęśliwy" z powodu wybuchu przemocy na ulicach egipskich miast i nie chce, by Egipcjanie ze sobą walczyli.

Amerykanie przestrzegają, że wynik rozmów zależy od wielu czynników, m.in. od "dynamiki wewnątrz egipskiego rządu". Ponadto niektórzy amerykańscy przedstawiciele podkreślają że zarówno Suleiman, jak i wojsko nie zdystansowały się dotąd od Mubaraka - pisze agencja Kyodo. Rezultat negocjacji zależy też od nastrojów panujących wśród ludzi protestujących w egipskich miastach. A ci nie zamierzają wrócić do domów.

Kair przygotowuje się do konfrontacji

Na kairskim placu Tahrir w czwartek po zmierzchu znowu doszło do starć między przeciwnikami a zwolennikami prezydenta Hosniego Mubaraka. Cały czas jest niespokojnie. W stolicy Egiptu atakowani są również zagraniczni dziennikarze. Nadal dochodzi do plądrowania i podpaleń.

- Nie możemy zobaczyć nic, co się dzieje w centrum - mówił rano reporter TVN24 z Kairu. - Dostajemy przekazy ustne o przemocy na mniejszą skalę - pojedyńczych, bardzo brutalnych bójkach. Ludzie na placu, odizolowani od świata, słabną. Zwolennicy Mubaraka są bardzo agresywni. Na ulice wróciło wojsko, jest też policja - relacjonuje TVN24.

DOSTĘP PREMIUM