BBC przeprasza Meksykanów za żarty w "Top Gear"

- [...] A samochody będą takie, jak oni sami: leniwe, nadęte i niedołężne [...] - to tylko jeden z dowcipów o Meksykanach rzuconych przez prowadzących popularnego programu o samochodach - "Top Gear". Opinia publiczna, wraz z ambasadorem Meksyku na czele, jest oburzona. BBC przeprasza, mówi, że to wszystko przez "angielski humor" i publikuje na ten temat artykuł.
Podsumowując fragmenty wyemitowanego 30 stycznia 2011 r. odcinka "Top Gear": Meksykanie ubierający się w koce są grubi, leniwi, niedołężni, nadęci. Całe dnie spędzają opierając się o płot i gapiąc się na kaktusy. Dodatkowo wszystko, co jedzą, jest chore i zawsze ma ser na wierzchu.

- Nikt nie będzie narzekać na to, co mówimy, bo w placówce dyplomatycznej Meksyku ambasador siedzi z pilotem do telewizora w ręku i chrapie. Będzie w porządku - ocenił gwiazdor programu, prowadzący Jeremy Clarkson.

Okazało się jednak, że ambasador Eduardo Medina-Mora Icaza nie spał. Mało tego, wbrew temu co twierdzili o Meksykanach prowadzący, bardzo szybko i bez żadnych znamion lenistwa wystosował do BBC list wyrażający jego oburzenie.



"Wulgarne i nie mające uzasadnienia obelgi"

- Prowadzący program zachowali się wobec moich rodaków obraźliwie, ksenofobicznie i upokarzająco. Ich uwagi prowadzą jedynie do wzmocnienia uprzedzeń i stereotypów wobec Meksykanów - pisze w swoim liście do BBC Icaza. - Te słowa to wulgarne i niemające uzasadnienia obelgi - dodaje.

Ambasador zażądał od sieci telewizyjnej, by gospodarze "Top Gear" publicznie przeprosili wszystkich Meksykanów, którzy zresztą, jak podaje BBC, po emisji odcinka złożyli setki skarg odnośnie feralnego wystąpienia.

BBC przeprasza i broni swoich

- Rozumiemy, że te żarty mogły być odebrane jako niemiłe i dokuczliwe, ale zapewniamy, że nie kryła się za nimi niechęć lub mściwość. W naszych programach aktorzy komediowi często śmieją się w ten sam sposób z Anglików. Przedstawiają ich jako złych kucharzy, czy okropnych kochanków. Żartujemy również z Włochów, Francuzów i Niemców - tymi słowami broni się BBC w swoim oświadczeniu.

- Przepraszamy, jeśli tego typu słowa uraziły czyjeś uczucia. Rozumiemy, że jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do dawki "angielskiego humoru", który często jest prezentowany w kolejnych odcinkach "Top Gear", to zachowanie prowadzących mogło zostać odebrane jako obraźliwe pomimo ich intencji - podkreśla BBC, które jednocześnie w błyskawicznym tempie usuwa z YouTube'a wszystkie możliwe do wykasowania fragmenty programu z 31 stycznia.

Dodatkowo w sieci pojawiła się cała masa nowych "adaptacji" tego odcinka "Top Gear"- w zdubbingowanych fragmentach teraz to Meksykanie śmieją się z prowadzących, a dokładniej z ich żon, matek i córek. "Ciekawe, czy oni teraz też będą się tak śmiać" - piszą internauci pod jednym z tego typu klipów.

DOSTĘP PREMIUM