Rekordowy tłum na Tahrir słucha szefa egipskiego Google'a

- To najpierw była internetowa rewolucja młodych ludzi, która potem zamieniła się w rewolucję młodych Egipcjan, żeby stać się rewolucją całego kraju - powiedział Wael Ghonim, dyrektor ds. marketingu egipskiego Google, który po 12 dniach aresztu został wypuszczony z więzienia. Wael jest nowym bohaterem demonstrantów na placu Tahrir, na którym wieczorem zebrało się najwięcej ludzi od początku protestów.
Ghonim od zawsze był "cichym bohaterem" opozycji - tworzył strony i serwisy na Twitterze i Facebooku, które wspierały pro-demokratyczne protesty. Protesty, które w styczniu przerodziły się w ogólnokrajową rewolucję. Demonstracje na placu Tahrir trwają już trzeci tydzień, zginęło w nich prawie 300 osób.

12 dni w areszcie

27. stycznia, kiedy protesty w Kairze stawały się coraz bardziej niepokojące dla władzy, Ghonim został aresztowany. Przez kilka dni jego rodzina nie otrzymała żadnej informacji o jego położeniu, Amnesty International ostrzegała, że może być torturowany. Z więzienia wypuszczono go po 12 dniach. - Miałem zawiązane oczy, nic nie słyszałem, nie wiedziałem, co się ze mną dzieje - opowiadał telewizji Dream.2 tuż po uwolnieniu.

W więzieniu Ghonim był wielokrotnie przesłuchiwany przez żołnierzy, jednak - jak mówi - nie czuje do nich urazy. - Wydawali się szczerymi egipskimi patriotami, którzy dostali błędne informacje - powiedział. - Byli przekonani, że jesteśmy zdrajcami, że jesteśmy finansowani przez jakieś inne państwo. Ale my nie zdradziliśmy Egiptu - tłumaczył.

Kiedy w czasie programu telewizyjnego zobaczył zdjęcia młodych ludzi, którzy zginęli w zamieszkach, Ghonim odwrócił głowę i rozpłakał się. - Chcę powiedzieć wszystkim matkom i ojcom w tym kraju, że bardzo ich przepraszam, ale to nie moja wina, to nie nasza wina, tylko tych, którzy byli przy władzy i doprowadzili do tego, co się stało - mówił przez łzy.

"Nie jestem bohaterem, ja tylko spałem przez 12 dni"

Dzisiaj Ghonim pojawił się na placu Tahrir. Informację o swoim przybyciu umieścił na Twitterze. Tysiące ludzi przybyło razem z nim na plac Tahrir, żeby owacyjnie go powitać i posłuchać. Obserwatorzy uważają, że w centrum Kairu zebrało się najwięcej ludzi od początku demonstracji.

- Nie jestem bohaterem , ja tylko spałem przez 12 dni. Bohaterami sa ci, którzy byli na ulicy, którzy wzięli udział w demonstracjach, poświęcali swoje życie, byli bici, aresztowani i narażeni na niebezpieczeństwo - mówił Ghonim.

Według agencji AP na placu Tahrir (czyli Wyzwolenia) zebrało się 250 tys. ludzi. Zdaniem agencji AFP, wtorkowa demonstracja jest największą od trzech tygodni, to jest od początku protestów 25 stycznia br. Według agencji Reutera, na placu zgromadziło się ponad 100 tys. osób. Do antyrządowych protestów doszło także w innych miastach Egiptu. W Aleksandrii zebrało się kilkadziesiąt tysięcy osób. Według fotografów agencji AFP, były to największe dotychczas protesty w tym mieście. Tysiące ludzi także wyszły na ulice Al-Mansury, Asjutu, Ismailii czy Suezu, żądając odejścia prezydenta Mubaraka.

Czekając na odejście Mubaraka. Życie na placu Tahrir

DOSTĘP PREMIUM