Chińska agentka usidliła tajwańskiego generała

Gorący romans, duże sumy pieniędzy i piękna chińska agentka - to tło największego skandalu szpiegowskiego w historii Tajwanu. 51-letni generał Lo Hsien-che od ponad 6 lat przekazywał informacje dotyczące tajwańskich tajemnic państwowych chińskim służbom specjalnym.
Według informacji mediów zwerbowany został w Tajlandii, przez ukrytą agentkę chińskich służb. Według informatorów gazety "China Times" generał Lo Hsien-che w latach 2002-2005 przebywał w Tajlandii. To właśnie podczas tego pobytu poznać miał wówczas około trzydziestoletnią kobietę podającą się za bizneswoman. "Wysoka, piękna i szykowna kobieta" - jak opisuje ją tajwański dziennik - legitymowała się australijskim paszportem. Tajwańskiego generała skusiła ofertą dużych pieniędzy, lecz także i swoimi wdziękami.

Generał Lo współpracując z Pekinem zainkasować miał nawet około miliona dolarów. Jego romans z chińską agentką trwał także po powrocie na Tajwan. W 2008 roku mężczyzna uzyskał awans, a do czasu aresztowania w ubiegłym miesiącu w sztabie tajwańskiej armii kierował departamentem telekomunikacji.

Według przedstawicieli tajwańskiej armii przekazywanie przez generała Lo Hsien-che informacji komunistycznym władzom w Pekinie może być największą aferą szpiegowską w historii Tajwanu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM