Zimbabwe: Polacy na wolności, poręczyła Polonia

Dziewięcioro polskich turystów aresztowanych w Zimbabwe, opuściło cele. Obecnie przebywają oni w budynku policyjnym, który w piątek rano mają opuścić - poinformował Gazetę Wiesław Grabowski, polski trener piłkarski, który od kilkudziesięciu lat mieszka w Zimbabwe.
Polacy zostali aresztowani po tym, jak robili zdjęcia podczas wiecu, na którym przemawiał prezydent kraju Robert Mugabe. Stało się to w niewielkiej wiosce, 27 kilometrów od stolicy kraju.

Na wiecu Polacy przebywali w towarzystwie czterech miejscowych, co wzbudziło dodatkowe podejrzenia policji. Tubylców zatrzymano najprawdopodobniej zgodnie z tzw. Prevention Act na 90 dni.

Do akcji ratowania rodaków włączyła się miejscowa Polonia. Po kilku godzinach rozmów, dzięki pisemnemu poręczeniu doktor Krystyny Grabowskiej, prezesa Polonii w Zimbabwe, cała dziewiątka opuściła celę. - Turyści dostali swoje paszporty. Noc spędzić mają w pokojach gościnnych w budynku policyjnym. Rano, w piątek, po otwarciu depozytu mają otrzymać skonfiskowane aparaty ni kamery. Wtedy będą mogli wrócić do hotelu i kontynuować podróż - informują Gazetę Polonusi.

Turyści to siedmiu mężczyzn i dwie kobiety, w wieku od 30 do 55 lat.

W Zimbabwe, po ostatnich wydarzeniach na północy Afryki, w Egipcie i Tunezji, władze mają baczność na wszelkie podejrzane zachowania. To pewnie przesadziło o zatrzymaniu Polaków pod Harare.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny