Wiaczorka: Łukaszenka rozpoczął grę z Zachodem

Białoruskiego opozycjonistę Wasyla Parfiankoua sąd skazał na 4 lata kolonii karnej. Według Franka Wiaczorki to ?początek gry Łukaszenki z Zachodem?. Jak mówił, od tej reakcji będą uzależnione decyzje wobec ok. 40 opozycjonistów, którzy czekają na wyroki w więzieniach. Wiaczorka uważa, że UE powinna szybko wprowadzić ostrzejsze sankcje wobec reżimu Łukaszenki - także gospodarcze.
Decyzją sądu białoruski opozycjonista Wasyl Parfiankou najbliższe cztery lata spędzi w koloni karnej.

- Ten wyrok to początek gry Łukaszenki z zachodem. Początek handlu z Europą - komentował czwartkowy wyrok Franek Wiaczorka. Jak mówił w TOK FM opozycjonista, to właśnie od zagranicznych reakcji prezydent Białorusi uzależnia decyzje w sprawie wyroków dla ok. 40 opozycjonistów, którzy nadal czekają na decyzje sądu. Można się spodziewać, że im reakcje będą ostrzejsze - tym wyroki mogą być niższe.

Wyrok dla Parfiankoua będzie też wykorzystywany do złamania więzionych opozycjonistów. - Jak siedzisz w więzieniu i mówią ci, że możesz na cztery lata trafić do kolonii karnej zaczynasz w inny sposób oceniać swoje życie i wolność - mówił Wiaczorka, który sam cztery razy był aresztowany po manifestacjach opozycji.

"Sankcje są za słabe"

Według białoruskiego opozycjonisty wyrok dla Parfiankoua pokazuje, że zastosowane przez UE są zbyt słabe. - Sankcje muszą być jak najbardziej ostre, bo jak zostaną zablokowane przedsiębiorstwa naftowe Łukaszenki, to ludzie nie będą cierpieli. Oni nic z tego nie otrzymują - korzystają na tym tylko Łukaszenka, jego otoczenie i rodzina - mówił Franek Wiaczorka.

Jak mówił gość Komentarzy Radia TOK FM pogorszenie - i tak złej już - sytuacji gospodarczej kraju może przyśpieszyć koniec Aleksandra Łukaszenki. - Przy każdych zmianach politycznych tak było: jedną z głównych przyczyn zmian są złe warunki gospodarcze - dodał.

Wiaczorka mówił, że na białoruskiej prowincji pensje to równowartość 150-200 dolarów. - A koszty utrzymania są takie jak w Warszawie. Jak można za takie pieniądze przeżyć? To nie jest życie tylko wegetacja. Ale ludzie boją się wyjść na plac (manifestować red.) nie tylko dlatego, że wspierają Łukaszenkę. Boją się stracić to niewiele co mają. Ale jak sytuacja się pogorszy, to nie będą mieli nic do stracenia - uważa białoruski opozycjonista.

Białoruś więzieniami stoi

Jak mówił Franek Wiaczorka Białoruś to "chyba trzeci kraj, jeśli chodzi o ilość więźniów na tysiąc obywateli". - Jest kilkanaście dużych obozów więziennych, kilkadziesiąt więzień. W więzieniach nie ma miejsc. W małych celach - 4-10 metrów kwadratowych - przebywa nawet 30 osób - powiedział gość TOK FM.

Więźniowie polityczni traktowani są inaczej niż inni osadzeni. - Politycznych w żadnym więzieniu nie wyślą do pracy. Starają się tego nie robić, bo praca pozwala komunikować się z innymi ludźmi. A władza boi się, żeby opozycja nie propagowała swoich poglądów. Opozycjonistów zwykle trzymają w celach. Na godzinkę wyprowadzą na zewnątrz i tyle - mówił Wiaczorka.

Ale jak dodał trzeba pamiętać, że sankcje reżimu wobec opozycji to nie tylko aresztowania i wyroki więzienia. - Nauczycielkę ze szkoły średniej - Natalię Ilinicz - kilka dni temu wyrzucono z pracy. Przepracowała 26 lat, miała wiele nagród, była jedną z najlepszych nauczycielek w obwodzie mińskim - ale wyrzucona ją tylko przez to, że brała udział w demonstracji 19 grudnia - powiedział Franek Wiaczorka.

W wydanym dziś oświadczeniu polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że "ewidentnie konieczne staje się podjęcie dodatkowych kroków przez Unię Europejską wobec Białorusi". Napisano też, że MSZ oczekuje od białoruskich władz "natychmiastowego zaprzestania stosowania represji" i zwolnienia wszystkich osób aresztowanych po grudniowych manifestacjach w Mińsku.

"Nie angażujmy autorytetu prezydenta do wszystkiego" Doradca prezydenta Komorowskiego o sprawie Poczobuta>>

DOSTĘP PREMIUM