Libia: Demonstranci wyparli siły porządkowe z Bengazi?

W drugim co do wielkości mieście Libii, Bengazi, trwają walki między demonstrantami, a siłami bezpieczeństwa. Jeden z uczestników starć napisał na serwisie Twitter, że demonstranci wyparli z miasta siły bezpieczeństwa i podpalili siedzibę rozgłośni radiowej. Demonstranci domagają się odejścia Kadafiego, rządzącego Libią od 42 lat.
Walki trwają też w pobliski mieście Bajda, które według niepotwierdzonych informacji, również zostało opanowane przez demonstrantów. Jeden z nich poinformował telewizję Al Dżazira, że władze skierowały do walki z nimi najemników z innych państw afrykańskich. 50 schwytanych najemników miało zostać straconych, powieszono też dwóch libijskich policjantów.

Mohamed el-Berqawy, inżynier z Bengazi, powiedział telewizji Al Dżazira, że w mieście doszło do masakry. Miał on widzieć śmierć czterech protestujących na ulicach miasta.

- Gdzie jest ONZ, gdzie jest prezydent Obama, gdzie jest reszta świata? Ludzie umierają na ulicach. Jesteśmy gotowi, by umrzeć za nasz kraj - wykrzykiwał.

Powiesili policjantów

Dziennik "Oea", związany z synem libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego, podał, że we wczorajszych starciach w Bengazi zginęło co najmniej 20 osób, a w mieście Derna 7. Łączna liczba ofiar trwających od kilku dni protestów wzrosła w ten sposób do 41.

Bilans ten nie obejmuje czterech więźniów zabitych przez siły porządkowe podczas masowej próby ucieczki z więzienia pod Trypolisem, a także dwóch policjantów, którzy zostali zabici przez manifestujących w Bajdzie. Według gazety "Oea", demonstrujący schwytali, a następnie powiesili dwóch funkcjonariuszy, którzy próbowali rozpędzić manifestację w Bajdzie.

W internecie pojawiły się doniesienia o przejęciu kontroli nad tym miastem przez protestujących. Jednak jak powiedziało agencji AFP źródło bliskie władzom, wojsko kontroluje drogi prowadzące do Bajdy oraz lotnisko. - Siły bezpieczeństwa otrzymały rozkaz opuszczenia centrum miasta, by uniknąć starć z demonstrującymi - powiedziało to źródło.

W Trypolisie względny spokój

Dziś tysiące osób uczestniczyły w uroczystościach pogrzebowych w Bengazi. Po południu manifestujący podpalili siedzibę lokalnego radia po wycofaniu się z terenu sił bezpieczeństwa, które chroniły budynek. Dotychczas demonstracje nie dotarły do stołecznego Trypolisu. Dziś doszło tam jednak do wieców poparcia dla Kadafiego.

Ścisła kontrola nad komunikacją i mediami w Libii sprawia, że trudno jest ocenić prawdziwe rozmiary niepokojów. Organizacja obrońców praw człowieka Human Rights Watch podała rano, że według jej źródeł siły bezpieczeństwa zabiły tam w środę i czwartek co najmniej 24 ludzi. Doszło do tego, kiedy przeciwnicy rządzącego krajem od ponad 40 lat Kadafiego ogłosili czwartek "Dniem Gniewu", próbując naśladować protesty, które doprowadziły do ustąpienie przywódców Tunezji i Egiptu.

DOSTĘP PREMIUM