Relacje świadków: Zamiast panoramy miasta zobaczyłem tylko chmurę pyłu [WIDEO]

W trzęsieniu ziemi w Nowej Zelandii zginęło co najmniej 65 osób. Najbardziej ucierpiało Christchurch, drugie co do wielkości miasto w kraju. Zawaliła się m.in. zabytkowa katedra.


Burmistrz Parker opisuje, że Christchurch wygląda jak strefa walk. "Będą zabici, będzie wielu rannych" - powiedział w rozmowie z australijską telewizją. Dziś przed południem w nowozelandzkim mieście doszło do silnego trzęsienia ziemi. Zginęło co najmniej 65 osób, co najmniej dwieście może być uwięzionych pod gruzami zawalonych budynków.

Trzymaliśmy się ścian, wchodziliśmy pod biurka

Trzęsienie było niespodziewane - Mieliśmy zebranie. W sali konferencyjnej było 10 osób. Byliśmy w szoku, kiedy się zaczęło - opowiada w telewizji mężczyzna.

Zawaliła się m.in. zabytkowa, kamienna katedra, pod której gruzami znajdują się prawdopodobnie ludzie. - Byłem na placu przed nią. Zawalił się cały front, a ze środka uciekali ludzie - relacjonował jeden ze świadków.

- Widzieliśmy, jak katedra runęła. Patrzyliśmy przez okno. Trzymaliśmy się ścian, kiedy były wstrząsy wtórne, niektórzy natychmiast wchodzili pod biurka - opowiadają inni.



Zamiast miasta, chmura pyłu

Ludzie w panice wybiegali na ulice. - Widziałem setki zdenerwowanych, zdezorientowanych ludzi. Wielu z nich było rannych - relacjonuje mieszkaniec miasta, który uciekł ze zniszczonego biurowca.

- Wyjrzałem przez okno i zamiast panoramy Christchurch zobaczyłem tylko chmurę kurzu i pyłu - dodaje inny.

Świadkowie relacjonują, że natychmiast po wstrząsach, kiedy minął pierwszy szok, ludzie zaczęli sobie pomagać. Ci, którzy byli na ulicy, od razu ruszyli na ratunek osobom uwięzionych w budynkach. - Zaczęli krzyczeć, pytać, czy tam jesteśmy, czy żyjemy - relacjonuje jeden z uratowanych.

"Teraz będę żył pełnią życia"

Trupi Emery był uwięziony pod gruzami razem ze swoją matką - Tanią. 7-piętrowy budynek zamienił się w kupę gruzu. Emery poszedł tam do lekarza. - Uderzałem w metalowe rzeczy, krzyczałem, chyba najgłośniej ze wszystkich - relacjonuje. Udało się mu wydostać. Podziękował wszystkim przypadkowym ludziom, którzy pomagali uwięzionym pod zwałami gruzu. Opowiada, że słyszał głosy ludzi proszących o pomoc.

Pytany przez reportera jak się czuje, powiedział: Przeżyłem. Zapowiedział, że teraz będzie żył pełnią życia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM