"Jakbyśmy byli psami". Siły Kaddafiego terroryzują Libijczyków

Podczas gdy protestujący próbują przejąć władzę nad ostatnim miastem, które pozostaje pod kontrolą Kaddafiego - Trypolisem, w całej reszcie kraju panuje chaos. Nawet w miastach, które zostały wyzwolone przez opozycjonistów, stacjonuje wojsko, które terroryzuje ludzi. - Życie w całej Libii zamarło - mówią zagraniczni korespondenci.
Trypolis jest ostatnim miastem, które pozostało pod kontrolą reżimu Kaddafiego. Najprawdopodobniej nie na długo.Przez całą noc opozycjoniści próbowali rozbić obóz przed główną siedzibą władzy . Nie ustępują - pomimo tego, że są bici i zastraszani przez wojsko, cały czas demonstrują domagając się ustąpienia dyktatora.

W Zawiji, mieście położonym na zachód od Trypolisu, od rana dochodzi do starć wojsk z demonstrantami. "Chaos" i "rozlew krwi"- tylko tymi słowami Sarah Leah Whitson, szef organizacji Human Rights Watch na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce potrafi opisać, co dzieje się w tym mieście.

"Byliśmy zamknięci w domu przez wiele dni"

Zawija jest wyzwoloną wyspą - w mieście rządzą opozycjoniści, jednak na przedmieściach i w niektórych dzielnicach cały czas stacjonują wojska Kaddafiego. Od czasu do czasu żołnierzom udaje się dostać do centrum, wtedy strzelają i terroryzują ludzi. Ci Libijczycy, którym udało się uciec, mówią, że mieszkańcy miasta żyją w ciągłym strachu. Jeśli mieszkają w dzielnicach, które nie są jeszcze wyzwolone - nie wolno im wychodzić z domów.

- Ludzie są zamknięci przez wiele dni - opowiada jeden z uciekinierów. - Skończyło nam się jedzenie, ale baliśmy się wyjść na ulicę - dodaje. Bo tam w każdej chwili wojsko lub policja może ich zastrzelić. - Strzelili w drzwi wejściowe mojego domu - opowiada - Nie wiedziałem, co się dzieje, całą noc słyszałem strzały, bo oni celowali we wszystkie budynki po kolei - dodaje.

Zobacz relację Al-Dżaziry z Zawiji



Kto jest odpowiedzialny za rewoltę? "Obcokrajowcy"

Rewolucja dotyka nie tylko Libijczyków - Human Rights Watch zwraca uwagę na tysiące emigrantów, którzy muszą uciekać do Tunezji. Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji od poniedziałku zachodnią granicę przekroczyło co najmniej 40 tys. osób. Większość to Egipcjanie - zostali wypędzeni z Libii po przemówieniu syna Kaddafiego, Safi, w którym ogłosił, że winę za rewoltę ponoszą obcokrajowcy.

- Tuż po tym jak Safi wystąpił w telewizji, żołnierze wtargnęli do naszego domu, kazali nam do czwartku wyjechać z kraju. Bili nas, kopali - na dowód Egipcjanin, którego działaczka Human Rights Watch spotkała w Tunezji, pokazuje siniaki na twarzy.

Na granicy Egipcjanom zabrano telefony i aparaty fotograficzne - żadne zdjęcia z Libii nie mogą przedostać się do innych krajów.

Życie zamarło na libijskich ulicach

Nie wiadomo do końca jak wygląda życie codzienne Libijczyków w czasie rewolucji. Bo przecież nie walczą wszyscy - w Zawiji liczba protestujących ledwie przekracza 3 tys., a całe miasto ma ponad 100 tys. mieszkańców. Korespondenci mówią, że życie na ulicach zamarło. - Przez tydzień widziałam jeden otwarty sklep i jedną otwartą aptekę - relacjonuje reporterka Al-Dżaziry.- Kobiet nie widać w ogóle - dodaje.

Jednym z nielicznych źródeł informacji jest internet - Facebook, Twitter, libijskie blogi. Jednak połączenie internetowe i telefoniczne jest bardzo często przerywane, więc Libijczycy nie mogą swobodnie komunikować się ze światem. Kiedy piszą - to głównie o tym, że się boją.

"W odległości 10 metrów ode mnie zginęło siedmiu ludzi. Wielu trafiono w głowę. Jakbyśmy byli psami" - pisze jeden z protestujących w Trypolisie. Jakaś kobieta dodaje na Twitterze: "Boimy się, boimy się głównie dlatego, że jesteśmy kobietami, że mamy dzieci... Możemy bronić naszych domów tylko za pomocą noży, nic innego nie mamy, mamy tylko Boga..."

A taki wpis znalazł się na jednym z libijskich blogów: "Dzisiaj telefony były, o dziwo, włączone. Zadzwoniła do mnie jedna z moich studentek, powiedziała, że jej szwagier, także mój uczeń, zginął od strzału w głowę. Nie pójdę na jego pogrzeb - nie chciałabym skończyć tak jak on. Będę musiała złożyć kondolencje telefonicznie - o ile znowu nie odetną nam połączenia..."

USA zamykają ambasadę w Libii. Wprowadzają sankcje



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM