"Są u kresu sił" - alarmują lekarze. 35 dzień strajku głodowego imigrantów w Atenach

Z grupy dwustu pięćdziesięciu strajkujących mężczyzn ponad sześćdziesięciu zdecydowało się w ostatnich dniach zaostrzyć protest: nie przyjmują już ani cukru, ani soli. Ich stan gwałtownie się pogarsza. Domagają się, by Grecja zalegalizowała ich wieloletnią obecność w tym kraju.
Dwudziestu protestujących zrezygnowało właśnie nawet z picia wody - W ten sposób chcą wymusić na greckich władzach zajęcie stanowiska - wyjaśnia doktor Athanasios Karampelis opiekujący się imigrantami. - Stan wielu z nich jest bardzo poważny, są odwodnieni. Ich nerki przestają pracować. Są wyczerpani. Brakuje im siły, by samodzielnie dojść do toalety. Już ponad trzydziestu trafiło do szpitali, dzisiaj odwieziemy tam kolejnych pięćdziesięciu - zapowiada Karampelis.

"Albo rząd zalegalizuje nasz pobyt, albo umrzemy z głodu"

Głodujący mężczyźni pochodzą z krajów północnej Afryki. W większości mieszkają na Krecie. Od wielu lat. Wspólnie wynajmują mieszkania, za które płacą pieniędzmi nielegalnie zarobionymi na budowach, w magazynach, jako ogrodnicy, lub przy zbiorach owoców. Nie mają prawa do opieki medycznej, nie mogą odwiedzać swoich rodzin. - Albo rząd zalegalizuje nasz pobyt, albo umrzemy z głodu - mówi Ahmed z Maroka. Już ponad sześć lat mieszka w Grecji. Zanim dołączył do strajku, pracował w zakładzie produkującym drzwi. Od czasu rozpoczęcia protestu schudł 10 kilogramów. - A są i tacy - twierdzi - którzy schudli już prawie 20kg.

Protestu nie widzi rząd. Milczy także Unia

Strajk rozpoczął się 25 stycznia. Imigranci najpierw zajęli dziedziniec jednego z remontowanych budynków ateńskiego uniwersytetu prawniczego, skąd po kilku dniach zostali usunięci. Obecnie przebywają na terenie prywatnego domu w centrum miasta. Część śpi w piwnicy i korytarzach budynku, reszta w namiotach rozstawionych w ogrodzie. Grecki rząd odrzuca żądania głodujących mężczyzn. Ani premier Giorgos Papnadreou, ani żaden z jego ministrów, nie spotkali się ze strajkującymi. Stanowiska nie zajęła, jak dotąd, także Unia Europejska.

DOSTĘP PREMIUM