Baba za kierownicą? W porównaniu z Indiami Polki nie mają na co narzekać

Uważnie patrząc na drogę, Mamta zręcznie przeciska się przez zatłoczone ulice Govindpuri - dzielnicy slumsów w południowym Delhi. Nagle wyładowana różnokolorowymi warzywami niewielka ciężarówka niebezpiecznie zmniejsza odległość od jej taksówki. Mamta gwałtownie skręca. - Tylko dlatego, że zobaczył za kierownicą kobietę, wydaje mu się, że może to wykorzystać - mówi młoda kobieta.
- Zderzylibyśmy się, gdybym nie była ostrożna - cedzi ze złością Mamta, gdy mężczyzna rzuca w jej stronę gniewne spojrzenie sugerując, że to jej wina. - Często muszę ignorować takie zachowanie, mimo że mam ochotę wyrzucić z siebie to, co naprawdę myślę - wyjaśnia, trąbiąc głośno na ciężarówkę i manifestując swoje niezadowolenie.

Jako kobieta-kierowca, 26-letnia Mamta jest przedstawicielką bardzo nielicznej grupy żeńskich użytkowników zatłoczonych ulic stolicy Indii. Ma jednak nadzieję, że stanie się wkrótce członkinią małej elity kobiet-taksówkarzy w tym prawie 14-milionowym, tętniącym życiem mieście. Do tej pory zawód kierowcy taksówki był zarezerwowany tylko dla mężczyzn. Mamta jest jedną z 32 kobiet, przygotowywanych do nowej, nietypowej dla nich roli przez Fundację Azad, lokalną organizację non-profit.

Zawód: taksówkarz. Dla kobiet to szansa na lepsze życie

Dla pochodzących z tradycyjnych patriarchalnych indyjskich rodzin kobiet zawód taksówkarza to wielka szansa na poprawienie pozycji społecznej. Aby jednak otrzymać wymagane do prowadzenia taksówki zawodowe prawo jazdy, Hinduski muszą mieć roczne doświadczenie za kierownicą. Dlatego aż 24 z 32 kobiet podjęło pracę osobistego szofera i oferuje swoje usługi zamożnym rodzinom i przedsiębiorstwom.

Mamta jest zdeterminowana, by zdobyć upragniony dokument. Twierdzi, że ma dużo szczęścia, bo kiedy ćwiczy swoje umiejętności na drogach, jej najmłodszym dzieckiem zajmuje się teściowa. To matka męża Mamty zachęciła dziewczynę do nauki jazdy. - Dostałam od niej wiele wsparcia - wyznaje Mamta. - Jej podejście do życia znacznie różni się od poglądów innych teściowych, które oczekują, że ich bahus (synowe) będą spędzały czas głównie w domu. Prowadzenie samochodu w Delhi nie jest rzeczą prostą. Poza autami i autobusami kierowca musi szczególnie uważać na trzykołowe phat phats - szybkie, zautomatyzowane riksze, które są szczególnie popularne w slumsach.

Indyjscy kierowcy nie lubią kobiet za kierownicą?

Ale hinduskie kobiety-kierowcy muszą mierzyć się nie tylko z niebezpiecznym ruchem ulicznym, ale także z dyskryminacją ze strony mężczyzn. Chociaż w Delhi widok kobiety, szczególnie pochodzącej z zamożnej rodziny, za kierownicą własnego samochodu, nie dziwi już tak bardzo jak dawniej, to płeć piękna w roli zawodowego kierowcy wywołuje szok.

Na zatłoczonym placu targowym Kalkaji panuje atmosfera ulicznego chaosu. Po obu stronach drogi artykuły niemal wylewają się ze sklepów na ulice, a hałaśliwe riksze przeciskają się między samochodami, próbując je wyprzedzić. Siedząc za kierownicą, Ekta, drobna 28-latka z czerwono-cynobrowym bindi na czole i tradycyjnymi czerwono-białymi bransoletkami na rękach - symbolem zamężnej kobiety - kręci głową, oceniając sytuację. - To właśnie jest Delhi - mówi. - Tutaj nikt nie ma krzty cierpliwości. Są akurat godziny szczytu, a na domiar złego jedna strona jezdni jest rozkopana, bo budują nowy wodociąg.

Samochód z przodu, trąbiąc bez ustanku, próbuje bezskutecznie wyprzedzić autobus. A Ekta wymienia sytuacje, w których kierowcy umyślnie używali klaksonów, żeby ją zirytować. Zwłaszcza, kiedy musiała jeszcze jeździć z literą L na masce samochodu. Nie kryje pozytywnego zaskoczenia, kiedy dojeżdża do skrzyżowania, a mężczyzna na skuterze sygnalizuje, że oddaje jej pierwszeństwo. - Niektórzy (mężczyźni - red.) zaskakują nas swoją uprzejmością - mówi, wyraźnie rozbawiona i uśmiechnięta. Ekta jest jedną z pierwszych kobiet-kierowców, które ukończyły kurs w Fundacji Azad. Razem z Mamtą, uczennicą kolejnej grupy, zaczęły swoją przygodę z jazdą samochodem od pracy dla Radiant Limousine Services, firmy zatrudniającej prywatnych szoferów. Później obie zmieniły pracodawcę na Sakha Consulting Wings, która była w strategicznym partnerstwie z Azad.

Nie umie czytać i pisać, ale umie prowadzić samochód

Współpraca miała dwojaki cel. Po pierwsze: stworzyć bezpieczny środek transportu dla mieszkanek dużych miast. Po drugie: stworzyć miejsca pracy dla kobiet z ubogich i zmarginalizowanych środowisk. Sakha zatrudnia obecnie 8 kobiet. Fundacja Azad ma jednak nadzieję, że wkrótce uda jej się założyć własną firmę przewozową, której właścicielkami będą uczestniczki kursu. Większość mieszkanek Indii nigdy nie marzyła o prowadzeniu samochodu. Szczytem perspektyw zawodowych dla hinduskich kobiet była praca służącej lub pracownika produkcji w fabryce - co w obu przypadkach wiązało się z niskim wynagrodzeniem i długimi godzinami pracy w trudnych warunkach, często bez zachowania podstawowych zasad BHP. Pochodząca z konserwatywnej rodziny Ekta wyszła za mąż w wieku 15 lat. Nie potrafi czytać ani pisać. Jest matką czwórki małych dzieci. Nauka jazdy samochodem otworzyła dla niej nowe możliwości, o których wcześniej nie miała nawet odwagi myśleć. Wiele czasu zajęło jej przekonanie męża, aby wyraził zgodę na kurs. Udało się. Teraz Ekta przyznaje, że jest zadowolona z tego, jak wygląda jej życie. - Czuję, że moja pozycja w społeczeństwie wzrosła. Mam poczucie własnego ja, innego niż tradycyjna rola matki i żony.

Nie tylko nauka jazdy: szkoła samodzielności dla kobiet

Na pomysł założenia szkoły jazdy Women on Wheels (Kobiety na Czterech Kółkach) wpadła Meenu Vadera, dyrektorka fundacji Azad. Dziś zauważa, jak bardzo kurs przyczynił się do odbudowy pewności siebie wśród jego uczestniczek. - Naszym założeniem jest praca z kobietami ze zmarginalizowanych środowisk i uświadomienie im, że potrafią zmienić swoje życie. Przemiana, jaka zachodzi w tych młodych dziewczynach, jest ogromna. Można ją zauważyć analizujące mowę ciała, rozmowę czy zdolność od negocjacji. To dla nich jak wkroczenie w zupełnie inny świat - mówi Meenu Vadera.

W trakcie 4 miesięcy kursu kobiety spędzają poranki w profesjonalnej szkole dla kierowców, prowadzonej przez największego producenta samochodów w Indiach - Maruti Suzuki India. W ramach kursu jego uczestniczki przez 15 dni chodzą też na zajęcia z samoobrony, organizowane przez jednostkę policji walczącą z przestępczością wobec kobiet (Delhi Police Crime Against Women Cell). Dodatkowo w biurze Fundacji Azad kobiety uczą się języka angielskiego i pogłębiają wiedzę w zakresie prawa, z szczególnym naciskiem na prawa kobiet.

Jak uchronić kobiety przed molestowaniem

Jak twierdzi Meenu Vadera, nie chodzi tylko o budowę pewności siebie wśród kursantek: - Zależy nam też na podniesieniu ich samooceny i zwiększeniu poczucia własnej wartości. Większość kobiet, które zwróciły się do Azad, nie miała żadnych dokumentów - dowodów osobistych ani świadectw ukończenia szkoły. Jedna z nich na pierwszych zajęciach powiedziała do mnie "jeśli zginę w wypadku, nikt nie będzie wiedział, kim jestem - opowiada szefowa fundacji Azad. I dodaje, że inspiracją dla niej było też znalezienie bezpiecznego środka transportu dla Hindusek. - Kobiety czują się znacznie bezpieczniej, kiedy są przewożone przez inne kobiety - mówi. A jej obaw nie należy bagatelizować. Stolica Indii wypada najgorzej na tle całego kraju, jeśli chodzi o statystyki dotyczące przemocy wobec kobiet. Między 2007 a 2008 rokiem National Crime Records Bureau zanotowało aż 4 331 takich przestępstw. Zdaniem Meenu kobiety powinny pracować w prywatnej firmie, a nie, tak jak mężczyźni, w przedsiębiorstwie państwowym. Obecnie funkcjonujące postoje taksówek nie są dla pań wystarczająco bezpiecznym miejscem. Taksówkarze wykorzystują je często do odpoczynku, śpiąc na polowych łóżkach - w zimie pod namiotami, w lecie na wolnym powietrzu. - Kobiety potrzebują elastycznych godzin pracy i właściwego komfortu, a tym wymogom nie wychodzi naprzeciw obecny rynek - tłumaczy Meenu. - To dopiero początek przeobrażeń - dodaje. - Rezultaty projektu będą w pełni widoczne za dwa lata. I zapewne będziemy zaskoczeni tym, jak wiele udało się osiągnąć. Wtedy kobiety-taksówkarze będą zarabiać więcej niż inni członkowie ich rodziny i będą mogły pracować nawet 10 godzin dziennie. Chciałabym to zobaczyć.

"Na początku chcieli zapisywać tylko synów". Szkoła nie jest dla kobiet

Kobieta, która rządzi krainą mudżahedinów

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM