Niemcy nie chcą swoich wojsk w Libii. W co gra szef niemieckiego MSZ?

Dlaczego Niemcy nie uczestniczą w interwencji w Libii? Aspirujący do stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Berlin tylko wstrzymał się od głosu wraz z Rosją i Chinami, gdy przyszło do działania. Niemiecki "Der Spiegel" analizuje, jaką rolę w ostatnich decyzjach naszych sąsiadów grał minister spraw zagranicznych, Guido Westerwelle.
Rządząca za Odrą koalicja chadecji i liberałów nie ma szczęścia - większość Niemców to zdeklarowani pacyfiści. A po odejściu w atmosferze skandalu popularnego ministra obrony, Karla Theodora zu Guttenberga, nikt z rządu nie będzie mógł firmować działań niemieckich wojsk swoją twarzą bez utraty poparcia. Dlatego szef niemieckiego MSZ, Guido Westerwelle, stoi przed tygodniem prawdy - pisze "Der Spiegel". Przywódca koalicyjnej liberalnej partii FDP jest twarzą ostatniej decyzji Niemiec - o braku uczestnictwa niemieckich wojsk w interwencji w Libii. A także ich wycofania z operującej na Morzu Śródziemnym misji NATO "Active Endeavour", aby uniknąć choć cienia podejrzenia o współudział Bundesmarine i Luftwaffe w akcji wprowadzania strefy zakazu lotów nad Libią.

Niemcy nie chcą brać udziału w operacji wojskowej w Libii

Berlin wycofał swoje fregaty i dwa inne statki z około 550 osobami personelu pokładowego oraz 70 żołnierzy uczestniczących w operacjach systemu AWACS na Morzu Śródziemnym po tym, jak NATO wprowadziło blokadę morską Libii, by wyegzekwować embargo na dostawy broni, amunicji i najemników dla reżimu Kaddagiego. Westerwelle musi uwiarygodnić tę decyzję. I odpowiedzieć na oskarżenie, że Niemcy same siebie na Zachodzie odizolowały. - Więcej niż połowa państw członkowskich Unii Europejskiej nie wysłała do Libii żadnych żołnierzy - mówił już wicekanclerz RFN. I gorąco zaprzeczał, by opinie o izolacji Berlina były słuszne.

Sarkozy przyćmił niemiecką dyplomację

Początkowy kurs Berlina w sprawie Libii był jednoznaczny: twarde żądanie odejścia krwawego dyktatora, Muammara Kaddafiego i walka o sankcje wobec rządu w Trypolisie. Potem jednak inicjatywę przejął prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który dzięki szczytowi w Paryżu i podjętej tam decyzji o interwencji - i to w znacznej mierze francuskimi siłami - mógł po raz kolejny (jak w apogeum kryzysu finansowego) pokazać się jako światowy przywódca. Po decyzji mocarstw o interwencji Berlin - który podczas głosowania w Radzie Bepieczeństwa wstrzymał się od głosu - został z boku. Od tego czasu Westerwelle zaczął być postrzegany jako "minister-outsider", zamiast "minister spraw zagranicznych".

Fischer krytykuje, szef MSZ się boi

Poprzednik Westerwellego na stanowisku, Joschka Fischer z partii Zielonych, zarzucił mu, że bardziej myśli o wyborach do lokalnych parlamentów (niż o zadaniach wynikających z własnej funkcji - red.). Fischer mówił wręcz o "skandalicznym błędzie". Nieobecność Niemiec w libijskiej kwestii może się - według byłego szefa niemieckiego MSZ - skończyć dla Berlina "wyrzuceniem do śmietnika" stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, o które Niemcy tak zabiegali. Jednak Westerwelle boi się, że pilnowanie strefy zakazu lotów nad północnoafrykańską satrapią prędzej czy później skończyłoby się wysłaniem wojsk lądowych NATO - w tym być może i niemieckich - do Libii - pisze "Spiegel". Jak dodaje tygodnik, nie jest to jedyna rzecz, której niemiecki minister spraw zagranicznych się boi.

Szef FDP walczy o przywództwo partii. Zapomina o MSZ?

Westerwelle walczy na dwa fronty - pisze "Spiegel". Na zewnątrz chodzi o reputację Niemiec w stosunkach międzynarodowych. Wewnątrz kraju - o przetrwanie jego samego i partii, którą w poprzednich wyborach poprowadził do historycznego wyniku, a dziś może tylko wspominać gorzko dzień triumfu. A już za kilka dni wybory do landtagów Badenii-Wirtembergii i Nadrenii-Palatynatu. Oponenci Westerwellego we własnej partii twierdzą, że to "ważne wybory" dla całej FDP, a w szczególności dla jej szefa. Jeśli w Badenii-Wirtembergii FDP nie osiągnie progu 5 proc. głosów, to w partii rozgorzeje na nowo spór o przywództwo. Już od 11 kwietnia zaczną się wewnętrzne ustalenia składu czołowych gremiów decyzyjnych FDP przed konwencją partyjną w maju - pisze niemiecki tygodnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM