Obama odrzuca posłanie Muammara Kaddafiego

Stany Zjednoczone odrzuciły posłanie Muammara Kaddafiego. Libijski dyktator wezwał w nim prezydenta Baraka Obamę do przerwania - jak się wyraził - "niesprawiedliwej wojny" prowadzonej wobec małego narodu.
Kaddafi utrzymuje, że libijscy rebelianci są członkami Al-Kaidy. Podkreśla też, że naród libijski ma prawo sam decudować o swojej przyszłości zaś demokracji nie uda się zbudować przy pomocy rakiet.

Rzecznik Bialego Domu Jay Carney oświadczył, że zaprowadzenie pokoju w Libii wymaga nie słów, lecz czynów ze strony libijskiego przywódcy. Sekretarz Stanu USA Hillary Clinton powtórzyła żądanie społeczności międzynarodowej, aby wojska wierne pułkownikowi Kaddafiemu wstrzymały działania zbrojne i wycofały sie z zajmowanych pozycji, zaś on sam oddał władzę i wyjechał z Libii.

Tymczasem amerykański sekretarz skarbu Cohen poinformował, że wartość aktywów należących do Muammara Kaddafiego zamrożonych na zagranicznych kontach przekracza 34 miliardy dolarów.

Ofensywa sił rządowych

Doniesienia z frontu walk w Libii mówią o ofensywie sił rządowych, które zbombardowały przedmieścia pozostającej w rękach rebeliantów Adżdabii na wschodzie kraju. W Misracie wojsko Kaddafiego ostrzelało dzielnicę kontrolowaną przez rebeliantów. W ataku zginęło co najmniej pięć osób, a 25 odniosło obrażenia.

W następstwie omyłkowego nalotu NATO między Adżdabiją a Bregą zginęło co najmniej 12 powstańców. Przedstawiciele Sojuszu zaprzeczyli tej informacji. NATO rówenież zdementowało informację władz w Trypolisie o zbombardowaniu przez samoloty koalicji pola naftowego Sarir.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM