Od majtka do zbrodniarza. Wyrok dla Ante Gotoviny

Zanim generał Ante Gotovina został oskarżony o wypędzenie dwustu tysięcy Serbów i wydanie rozkazu zamordowania kilkuset serbskich mieszkańców Krajiny odbył służbę we francuskiej Legii Cudzoziemskiej, szkolił jednostki paramilitarne w Ameryce Płd. i rozkochał w sobie kilka kobiet. Chorwaci go kochają. Serbowie uważają za mordercę. Dziś Gotovina usłyszał wyrok haskiego trybunału - 24 lata..
W sierpniu 1995 r. wojna między Serbami a Chorwatami już dogasała i trwały intensywne rozmowy nad zaprowadzeniem między nimi pokoju. Ale był to jednocześnie ostatni moment na zagarnięcie choćby najmniejszego skrawka ziemi należącej do przeciwnej strony i postawienia jej oraz międzynarodowych negocjatorów przed faktem dokonanym. A Chorwaci z Serbami mieli do wyrównania nie jeden uplamiony krwią rachunek.



Pierwsza miłość - wojsko

Zaczęło się w 1991 r., gdy Chorwaci postawili krzyżyk na starej Jugosławii i ogłosili niepodległość. Pod pretekstem ochrony ziomków żyjących na chorwackich ziemiach, serbska armia. rozpoczęła wojnę. Doszło do czystek etnicznych. Zginęły tysiące Chorwatów i Serbów, a na zdobytych terenach na rozkaz władz w Belgradzie proklamowano nowe państewko - samozwańczą Republikę Serbskiej Krajiny. Zadanie odzyskania tych ziem Chorwaci powierzyli zdolnemu oficerowi.

Ante Gotovina pochodzi z okolic Zadaru. Od dziecka uwielbiał bawić się w żołnierza. Marzył, by kiedyś włożyć prawdziwy mundur. Już jako 16-latek opuścił dom i zdobywszy posadę okrętowego majtka dostał się na statek handlowy, którym dopłynął do Francji. Tam pod przybranym nazwiskiem w 1974 r. wstąpił do Legii Cudzoziemskiej, w której przeszedł szkołę przetrwania. Pięć lat ciężkiej służby uczyniło z niego wzorowego żołnierza. Szeregi Legii opuścił w stopniu kaprala 1979 r. Francja w dowód wdzięczności nadała mu obywatelstwo. Ale to dopiero wstęp do wojskowej przygody. W latach 80. Gotovina wyrusza w podróż do Ameryki Łacińskiej. Pracuje dla firmy ochroniarskiej. W Argentynie i Gwatemali organizuje grupy paramilitarne. W Kolumbii poznaje swoją pierwszą żonę Ximenę, z którą ma córkę.

Gotovina na każdej ścianie

Gdy na przełomie lat 80. i 90. Jugosławia zaczyna się rozpadać, zaprawiony w bojach Gotovina powraca do ojczyzny. Jego profesjonalne przygotowanie wojskowe okazuje się dla młodego państwa chorwackiego bardzo przydatne. W armii robi błyskawiczną karierę. W 1994 r. jest już generałem. Dla Chorwatów największym osiągnięciem młodego dowódcy jest operacja "Oluja", czyli burza. Miała na celu odbicie z rąk serbskich separatystów republiki Krajiny i sprawienie, aby w czasie trwających już rokowań pokojowych dostała się Chorwacji. To właśnie podczas tej operacji dochodzi do wymordowania 150 serbskich cywilów; 200 tys. pozostałych ucieka ze swoich domów. Odzyskanie sporej części Krajiny sprawia, że dla Chorwatów Gotovina staje się jednym z ojców-założycieli niepodległego państwa. Od tego momentu jego portrety wiszą w niemal wszystkich chorwackich szkołach, knajpach i sklepach. Chorwaci go kochają, szczególnie kobiety. W 1994 r. rodzi mu się druga córka Ana. Jej matką jest znana chorwacka dziennikarka Vesna Karuza. Obecnie żoną generała jest Dunja Zloić, zawodowy pułkownik chorwackiej armii i matka ich syna Ante ur. 1997 r. Między 1996 a 2000 r. Gotovina jest naczelnikiem chorwackiej armii.

Chorwacja musi wybierać

Błyskotliwa kariera kończy się wraz ze śmiercią Franjo Tudjmana, pierwszego prezydenta niepodległej Chorwacji. Nowe socjaldemokratyczne władze odwołują go z zajmowanego stanowiska. Nowy rząd miał europejskie aspiracje, a Gotovina kładł się na nich cieniem. Potwierdzeniem tego była decyzja ONZ-owskiego Trybunału ds. zbrodni w byłej Jugosławii, który w połowie 2001 r. oskarżył generała o masowe morderstwa popełnione w 1995 r. na Serbach i dokonywanie czystek etnicznych. Od tego momentu Gotovina musiał się ukrywać. Niezmordowana prokurator Carla Del Ponte, która z ramienia ONZ ścigała zbrodniarzy z byłej Jugosławii, atakowała nawet Watykan sugerując, że Gotovina ukrywał się w jednym z franciszkańskich klasztorów i korzystał z pomocy Kościoła katolickiego. O pomoc w ukrywaniu Gotoviny oskarżana była też Chorwacja, co utrudniało jej negocjacje w sprawie ewentualnego przystąpienia do Unii Europejskiej. Jak się później okazało, Gotovina mimo pościgu bywał w Czechach, Chile, a nawet w Chinach.

Czekając na wyrok

W końcu 7 grudnia 2005 r. został zatrzymany na Wyspach Kanaryjskich i trafił do Hagi, gdzie mieści się siedziba Trybunału. 11 marca 2008 r. rozpoczął się jego proces. Razem z nim sądzeni są generałowie Ivan Czermak i Mladen Markacz. Gotovina nie przyznaje się do winy. Hascy prokuratorzy dysponują jednak zeznaniami świadków, którzy twierdzą, że generał zachęcał swoich żołnierzy do mordów.

Istnieją też inne zeznania: że Gotovina ścigał żołnierzy chorwackich, którzy łamali prawo. Faktem jest, że kilkuset z nich, za jego sprawą, znalazło się w rękach wymiaru sprawiedliwości. Zamordowanie 150 Serbów z Krajiny jest jednak faktem. Mimo to, niektórzy eksperci zadają pytanie, czy Gotovina mógł w pełni kontrolować działania swoich żołnierzy Co jest bliższe prawdy? To dziś rozstrzygną sędziowie haskiego Trybunału. Mogą Ante Gotovinę uznać winnym zarzucanych mu zbrodni, tak jak zrobili do tej pory w przypadku wielu innych oficerów chorwackiej, serbskiej i bośniackiej armii. Mogą też go uniewinnić, podobnie jak w 2005 r. bośniackiego generała Sefera Halilovicia, gdy ten udowodnił, że nie był w stanie przeszkodzić popełnianym zbrodniom. Uznanie Gotoviny winnym oznacza dla niego dożywotnie więzienie. Ale niezależnie od wyroku, dla ponad 90 proc. Chorwatów pozostanie on jednym z największych narodowych herosów.

DOSTĘP PREMIUM