"Zaawansowane" przeszukanie sześcioletniej dziewczynki. "Mamusiu, co ja złego zrobiłam?"

Ochrona na lotnisku w Nowym Orleanie zaczęła dokładnie przeszukiwać... sześcioletnią dziewczynkę. Oburzeni rodzice dziecka nakręcili film z rewizji i umieścili go na portalu YouTube. Sprawą zainteresował się amerykański Kongres. - To kolejny przykład złego traktowania niewinnych Amerykanów - powiedział kongresman Jason Chaffetz.
Na początku kwietnia pochodząca z Kentucky rodzina Drexelów zdecydowała się wrócić wcześniej z wakacji. Przeszli przez kontrolę na lotnisku w Nowym Orleanie i już mieli udać się w kierunku swojej bramki, kiedy Anna, sześcioletnia córka państwa Drexelów, została wybrana z tłumu ludzi do przeprowadzenia tzw. "zaawansowanego przeszukania".

Dziewczynka nie wiedziała, co się dzieje, nie chciała poddać się rewizji. W końcu pozwoliła funkcjonariuszce TSA (Transportation Security Administration) się dotknąć. Kobieta sprawdziła dokładnie nogi i ręce Anny, przeszukała również dziewczynkę pod ubraniem na poziomie talii. Tłumaczyła dziecku, że będzie dotykać jej "sfer intymnych" jedynie wierzchem dłoni w specjalnej plastikowej rękawiczce.

Selena, matka Anny, chciała poddać się rewizji zamiast córki, jednak ochroniarze się na to nie zgodzili. - Po prostu powiedzieli, że nie ma takiej możliwości, że zrobią to, co mają zrobić - mówi Drexel w programie Good Morning America.

Rodzice dziecka byli w szoku, nie mogli jednak nic zrobić. Zdecydowali się nagrać całe zajście telefonem komórkowym. Film, który później umieścili na portalu YouTube, wywołał oburzenie w Stanach Zjednoczonych.



Kongresmen: "To złamanie prawa". TSA: "Wcale nie"

Sprawą zainteresował się m.in. amerykański Kongres. Jason Chaffetz napisał w specjalnym oświadczeniu, że sprawa małej Anny, to " kolejny przykład złego traktowania niewinnych Amerykanów". Polityk dodaje również, że ten incydent był jawnym naruszeniem prawa TSA, które zabrania rewizji osobistej dzieci poniżej 13. roku życia.

Rzecznik TSA odpiera ataki i mówi, że takiego prawa nie ma. Dodaje, że według władz TSA ich funkcjonariuszka, przeprowadzając rewizję, zastosowała się do wszystkich obowiązujących procedur.

"Uczymy dzieci, żeby się broniły, kiedy ktoś je dotyka"

Matka Anny uważa, że zasady rewizji na lotniskach powinny zostać jak najszybciej zmienione. - Uczymy nasze dzieci, żeby umiały się bronić, kiedy ktoś dotyka je w taki sposób w takie miejsca. A tutaj nagle zgadzamy się na to, żeby ci ludzie wsadzali im ręce pod ubranie, to niekonsekwentne - powiedziała Drexel w telewizji.

Po całym zajściu dziewczynka zaczęła płakać, mówiła: "Mamusiu, bardzo cię przepraszam. Nie wiem, co złego zrobiłam". Później jednak się uspokoiła i, jak mówi jej mama, teraz stara się zapomnieć o całym zdarzeniu. Jednak Drexel pamięta o nim cały czas. - Musieliśmy zmienić plany na przyszłe wakacje. Pojedziemy na nie samochodem - dodała.

DOSTĘP PREMIUM