Najdroższe myśliwce Europy nie sprawdzają się w Libii

Najdroższe myśliwce Europy - brytyjska wersja euromyśliwca Typhoon - nie sprawdziły się nad Libią. Mają one stale klopoty z częsciami zamiennymi, uzbrojeniem i pilotami - ujawniła parlamentarna Komisja Wydatków Publicznych w Londynie.
Komisja dowiedziała się, że w zeszłym roku Typhoony przez pewien czas w ogóle nie latały z braku części. Do niedawna również tylko czterech brytyjskich pilotów euromyśliwców było przeszkolonych do ataków na cele naziemne. Samoloty te zostały zresztą pierwotnie zamówione przez lotnictwo RAF w wersji pościgowej, nie przystosowanej do niszczenia celów na ziemi.



Dopiero w tym tygodniu pierwszy Typhoon zniszczył dwa libijskie czołgi. Typhoony cierpią też na niedobór załóg, co wiąże się z likwidacją miejsc na brytyjskich kursach pilotażu. Ministerstwo Obrony w Londynie uspokaja, że są to wszystko przejściowe trudności najnowocześniejszego myśliwca w historii RAF-u. Ale specjaliści podkreślają, że euromyśliwce produkowane wspólnie przez Brytyjczyków, Niemców, Włochów i Hiszpanów są dwukrotnie droższe od francuskich Rafale - a jest to w zasadzie ten sam samolot, tyle że produkowany samodzielnie przez Francję. Również szwedzkie Gripeny i amerykanskie F-18 są o wiele tańsze od Typhoonów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM