25 lat po wybuchu w Czarnobylu: skażenie wciąż groźne [ZDJĘCIA]

Skażenie po wybuchu w Czarnobylu pozostaje słabo zbadanym zagrożeniem dla środowiska - mówią eksperci. 26 kwietnia minie dokładnie ćwierć wieku od jednej z największych w dziejach katastrofy atomowej.
Według pogłosek wiele zwierząt, takich jak bobry, jelenie, konie, jastrzębie i orły, powróciło na tereny 30-kilometrowej "strefy zero" wokół elektrowni. - Jednakże ta wizja jest myląca - uważa profesor biologii z Uniwersytetu Południowej Karoliny - Tim Mousseau, jeden z niewielu naukowców, którzy zajmują się badaniem próbek w okolicach Czarnobyla.

- Czarnobyl definitywnie nie jest rajem dla fauny - mówi naukowiec. - Sygnał o tym jest wyraźny, ale tylko wtedy, kiedy dokonasz naprawdę rzetelnej pracy naukowej - dodaje. Podkreśla, że na terenie dawno opuszczonym przez ludzi znajduje się znacznie mniej zwierząt, niż by się ktokolwiek spodziewał, a ich różnorodność również pozostawia sporo do życzenia.

Tylko niektóre tereny są "czyste"

W wyniku wybuchu w elektrowni jądrowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku radioaktywny pył osiadł na terenie blisko 200 tys. kilometrów kwadratowych. Najbardziej dotkniętymi przez katastrofę krajami były Ukraina, Białoruś i Rosja, jednakże sam osad dotarł aż do Szkocji.

Jak podkreślają naukowcy - niektóre tereny nieopodal elektrowni są "czyste", ale już kilkaset metrów dalej mogą występować punkty o skażeniu wyjątkowo wysokim - w zależności np. od wiatru czy deszczu.

Dzisiaj, zdaniem francuskiego Instytutu Ochrony przed Radiacją i Bezpieczeństwa Nuklearnego (IRSN), najpoważniejsze zagrożenie na terenach Czarnobyla stanowi cez 137 i stront 90, które bardzo wolno się rozkładają - czas ten liczony jest w dekadach. Jak podkreślają naukowcy - zagrożenie dla żywych organizmów to reakcja całego ekosystemu - radiacja wchodzi w glebę, po czym przez korzenie zatruwa rośliny, te zaś - zwierzęta.

"Skażenie maleje"

Jak zauważają naukowcy - skażenie wciąż wpływa na życie na północy Ukrainy, gdzie biedniejsi rolnicy trudnią się zbieraniem dziko rosnących grzybów i owoców leśnych i nie stać ich chociażby na kupienie czystego siana z nieskażonych terenów dla krów.

Zdaniem Valerego Kashparowa, dyrektora ukraińskiego instytutu zajmującego się skażeniem terenów rolniczych, potrzebne jest około 400 tys. euro rocznie, aby zabezpieczyć czystą żywność i uzyskać pewność, że nie jest skażona. - Skażenie maleje, jednak naturze potrzebne będą jeszcze dziesiątki lat, aby sprowadzić je do bezpiecznego poziomu - twierdzi.

Według badań zaprezentowanych w tym miesiącu w Kijowie - żywność zakupiona w Żytomierzu i Równem na zachód od Czarnobyla wciąż zawiera cez 137 w dawkach znacznie przekraczających dopuszczalne normy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM