Macierzyństwo w oparach opium

22-letnia Mariana leży na szpitalnym łóżku w klinice Sanga Amaj w Kabulu. Oprócz niej mała, duszna sala pomieściła jeszcze 12 innych uczestniczek 45-dniowego odwyku narkotykowego. Kobieta jest w 5 miesiącu ciąży. To będzie jej czwarte dziecko. Zaledwie roczny syn Mariany, podobnie jak jego mama uzależniony od opium, śpi w pokoju obok.
Mariana to jedna z miliona mieszkańców Afganistanu, którzy nie umieją żyć bez substancji odurzających. Według Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępstw z problemem narkotykowym boryka się tam aż 8 procent społeczeństwa. To dwa razy więcej, niż wynosi średnia dla przeciętnego kraju.

Młodej matki przyjaźń z opium. Bo nie było leków

Narkotykowy nałóg Mariany nie jest wynikiem młodzieńczego eksperymentu. Podobnie jak tysiące Afganek, sięgnęła po zabronione i wysoko uzależniające opium, ponieważ nie miała dostępu do środków przeciwbólowych i należytej opieki medycznej. Jej "przyjaźń" z opium zaczęła się cztery lata temu, tuż po narodzinach pierwszego dziecka. - Straciłam dużo krwi podczas porodu. Rodziłam w domu bez pomocy lekarza. Później zaczął mi doskwierać ból nóg i pleców, a nie było nas stać na lekarstwa - wyjaśnia Mariana.

Nie ma pracy, za to jest co palić

Rejon Dasht-e-Barchi, w którym mieszka kobieta, to jedna z najbiedniejszych dzielnic Kabulu. Tutaj większość ulepionych z błota "domów" stoi przy wyboistych i dziurawych jak sito ulicach. Tylko bardzo nieliczni mają szansę doświadczyć dobrobytu, jaki niesie ze sobą bieżąca woda czy elektryczność. Większość mieszkańców wegetuje za to, co zarobią na - niepewnej - pracy fizycznej.

Dostęp do opium jest za to powszechny. Choć oficjalnie opium jest zakazane, łatwo je kupić spod lady w małych sklepikach na większości bazarów w całym Kabulu. Najpopularniejsza jest pasta, którą otrzymuje się gotując i destylując sok mleczny z maku aż do uzyskania kleistej konsystencji. W takiej postaci opium może być żute tak jak tytoń.

Kobieca metoda na ból

Mariana na początku używała nieco innej metody. Bardziej "kobiecej". - Zaczęłam brać opium z herbatą - opowiada. - Bez niego nie mogłam uśmierzyć bólu, nie mogłam sprzątać, gotować ani opiekować się dzieckiem. Od roku jest głęboko uzależniona. Musi brać narkotyk codziennie. Nie ukrywa, że ma łatwy dostęp do opium. Afganistan odpowiada za ponad 90 procent światowej produkcji. Według badań przeprowadzonych w 2010 roku przez Biuro ONZ ds. Narkotyków i Przestępstw pod uprawę maku przeznaczonych jest około 123 tys. hektarów pól w tym kraju. Mimo wieloletnich wysiłków ze strony ONZ i USA, które próbują przekonać afgańskich rolników do zaniechania "narkotykowej tradycji", rezultatów brak. Chociaż w tym roku produkcja opium nieco zmalała, spowodowała to raczej choroba roślin, a nie świadoma decyzja Afgańczyków. Jak przestrzega ONZ, ze względu na niskie ceny pszenicy i wysokie ceny opium na rynku światowym, szacuje się, że w przyszłym roku produkcja narkotyku znowu wzrośnie.

Bastion talibów źródłem opium

Najwięcej, bo aż 87 proc., upraw, znajduje się w południowym Afganistanie. To najbardziej niestabilny region kraju. Duża część produkcji pochodzi z prowincji Kandahar i Helmand, gdzie międzynarodowe siły zbrojne toczą intensywne walki z talibami.

- Te regiony są zdominowane przez rewolty i zorganizowane grupy przestępcze. Trend, który można zaobserwować od 2007 roku, uwidacznia związek wzrostu uprawy maku z niestabilną sytuacją Afganistanu - komentuje ostatni raport ujawniający najnowsze statystyki dyrektor Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępstw Yuri Fedotov.

Narkotykowe dzieciństwo

Mariana nie jest jedyną uzależnioną osobą w rodzinie. Nie mogąc poradzić sobie z trójką dzieci, zaczęła podawać opium najmłodszemu synowi, co miało ułatwić mu zasypianie. W rezultacie dziecko, które nie potrafi już normalnie funkcjonować bez narkotyku, razem z matką trafiło do na odwyk. Przypadek chłopca nie jest odosobniony. - W Afganistanie istnieje tradycja użycia opium do uspokajania dzieci - tłumaczy Gilberto Gerra, kierownik jednostki do zapobiegania uzależnieniom od narkotyków, która działa w ramach Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępstw. - Trudno jest wyznaczyć granice między tradycyjnym zastosowaniem, a tym prowadzącym do uzależnienia. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że znajdują się już po drugiej stronie i od tej pory może być już tylko gorzej - dodaje.

Wojna niszczy rodzinne więzi

W Afganistanie palenie i żucie opium, używanego jako środek uspokajający czy przeciwbólowy, jest bardzo powszechne. Wielu Afgańczyków sięga po opium, aby uśmierzyć ból kręgosłupa, powstały przy wyplataniu dywanów, pracy popularnej szczególnie wśród najbiedniejszych rodzin. Na dodatek narkotykowe tendencje nasiliły się w wyniku trawiącej kraj wojny. Dawniej obowiązki związane z utrzymaniem domu były dzielone pomiędzy członków wielopokoleniowych rodzin. W wyniku wojny wiele takich rodzin rozpadło się, a Afgańczycy, szukając schronienia i pracy, opuścili dawne miejsce zamieszkania. Średnia długość życia w Afganistanie wynosi tylko 43 lata. Młodzi ludyie nie mogą już, jak kiedyś, liczyć na pomoc rodziców i dziadków, którzy dawniej brali na swoje barki dużą cześć obowiązków.

Ukryta narkomania

Liczba uzależnionych Afgańczyków wciąż rośnie. Według najnowszych statystyk, od 2005 roku, w którym przeprowadzono ostatnie badanie, użycie opium wzrosło o 53 proc., a heroiny aż o 140 proc. Jak jednak twierdzi ONZ, prawdziwa liczba uzależnionych jest jednak znacznie większa, bo statystyki nie uwzględniają tzw. "ukrytej narkomanii". Dotyczy ona przede wszystkim kobiety i dzieci. Pośród objętej badaniem populacji Afganki stanowiły jedynie 3 proc. ogółu. - Obostrzenia związane z kulturą utrudniają nam dotarcie do uzależnionych kobiet - przyznaje Sarah Waller, konsultant ONZ do walki z narkomanią. - Kobiety używają opium w zaciszach swoich domów. A takie osoby jest wyjątkowo trudno objąć statystykami.

Jak przekonać męża, by zezwolił na terapię żony

Mariana miała wiele szczęścia. Jej rodzina zgodziła się na leczenie i pobyt kobiety w klinice odwykowej. - To bardzo trudne zadanie: przekonać mężów i ojców, żeby ich żony i córki mogły spędzić 45 dni na terapii - mówi Dr Latifa Hamidi, która koordynuje program odwykowy w Sanga Amaj. - Mężczyźni nie czują się dobrze, kiedy kobiety mieszkają poza rodzinnym domem, zwłaszcza ze względu na napiętnowanie takiej sytuacji przez otoczenie. Klinika Sanga Amaj musi dbać o bezpieczeństwo i anonimowość swoich pacjentek. Nie ogłasza nawet swojego adresu. Lekarze starają się ograniczyć wizyty "obcych" do minimum. Dziennikarze, którym z wielkim trudem udaje się dostać do wnętrza szpitala, są pod stałym nadzorem. Czas na rozmowy jest bardzo ograniczony.

Pieniądze idą na ograniczenie produkcji opium, zamiast na uzależnionych

Jak twierdzą pracownicy Sanga Amaj, międzynarodowe fundusze wydaje się głównie na ograniczenie produkcji opium, a znacznie mniej uwagi poświęca problemowi uzależnienia. - Istnieje wielka luka, jeśli chodzi o leczenie odwykowe - przyznaje Sarah Waller. Obecnie w Afganistanie działa jedynie 40 klinik, które mogą pomieścić w sumie 760 pacjentów. Mimo ograniczeń, w 2010 roku kliniki takie jak ta w Kabulu otoczyły opieką aż 10,216 pacjentów, z których część była leczona w ambulatoriach i w domach.

- Liczba miejsc, gdzie prowadzone są terapie odwykowe, nie jest wystarczająca - podkreśla Robert Watkins, przedstawiciel Sekretarza Generalnego ONZ, Ban Ki-Moona. Watkins wskazuje, że zapobieganie uzależnieniom wymaga takiej samej uwagi jak ich leczenie. - Potrzebujemy więcej czasu, aby przyjrzeć się przyczynom takiego stanu rzeczy. Są one o wiele bardziej złożone i o wiele trudniejsze do wyeliminowania, a wynikają przede wszystkim z biedy i braku dostępu do podstawowej opieki medycznej. O trudnościach w walce z narkomanią mówi też konsultant ONZ do walki z narkomanią: - Przyznanie funduszy, które wystarczą na rok, nie pozwoli nam rozwiązać problemu. Potrzebne są stałe, długoterminowe nakłady finansowe - mówi Sarah Waller.

Rozwiązanie uszyte na miarę

Przed ponownym wzrostem liczby uzależnień przestrzega kierownik jednostki ds. zapobiegania uzależnieniom od narkotyków w ramach Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępstw. - Ryzyko ponownego pogorszenia się sytuacji jest bardzo wysokie, kiedy pacjenci wracają do tych samych warunków, które doprowadziły do nałogu - mówi Gilberto Gerra. - Program walki z narkomanią musi być uzupełniony przez ustabilizowanie sytuacji życiowej Afgańczyków.

- Odpowiednie rozwiązanie powinno zostać "uszyte dla Afganistanu na miarę" - podsumowuje Watkins. - Trzeba w nim ująć nie tylko pomoc medyczną związaną dla uzależnionych, ale także leczenie problemów psychicznych populacji uwikłanej w konflikt.

DOSTĘP PREMIUM