Turystka, która zsunęła się z noszy i wypadła za burtę, zmarła w szpitalu

73-letnia Brytyjka Janet Richardson zachorowała podczas rejsu do Norwegii. Musiała być natychmiast przewieziona do szpitala. Podczas transportu doszło do wypadku: kobieta zsunęła się z noszy i wypadła za burtę. Zmarła w szpitalu po niecałym miesiącu.
Richardson i jej mąż George wybrali się w rejs statkiem "Ocean Princess'' - z Wielkiej Brytanii do Norwegii. Po opuszczeniu w marcu angielskiego portu Hull, dotarli do głównego celu wyprawy - norweskich fiordów. Tam pani Richardson poczuła się źle. Kapitan zdecydował o jak najszybszym transporcie do najbliższego szpitala w Bodo. Przy burcie pojawił się szybko norweski statek ratunkowy.

- Podczas przenoszenia chorej, statki nagle się zachwiały. To wystarczyło, by starsza pani wpadła do wody - relacjonował Colin Prescott, pasażer z "Ocean Princess". - Powiedziano nam, że woda miała wtedy - 3 stopnie Celjsusza - dodał. Zanim Janet Richardson trafiła na norweski statek, spędziła w wodzie osiem minut.

Janet Richardson została przetransportowana do portu w norweskim mieście Bodo, a stamtąd do szpitala w Wielkiej Brytanii. Do wypadku doszło 29 marca, od tamtej pory kobieta przebywała w szpitalu. Zmarła w czwartek.

- To dla nas szok. Zrobimy wszystko, by pomóc w śledztwie - zapewnia Chris Coates, przedstawiciel Cruise and Maritime Voyages - firmy, która organizowała rejs.

- Bardzo nam przykro. Prowadzone jest śledztwo w tej sprawie, niedługo poznamy raport - mówi w rozmowie z AFP Hans Skaar, przedstawiciel norweskich służb ratunkowych. Jak zapewniał, w akcji ratunkowej brała udział wyspecjalizowana i doświadczona ekipa.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny