Jastrzębie Obamy. Trzy kobiety, które doprowadziły do interwencji w Libii

Hillary Clinton, Susan Rice i Samantha Power zostały okrzyknięte przez amerykańską prasę jastrzębiami Demokratów. Za ich radą Barack Obama zdecydował o przystąpieniu USA do interwencji wojskowej w Libii, która ma uchronić cywilów przed siłami Muammara Kaddafiego.
Barack Obama zdecydował się na interwencję w Libii mimo protestów wojskowych doradców - donosi portal "The Daily Beast". Dzięki doradztwu Hillary Clinton, Susan Rice i Samanthy Power Obama przywrócił doktrynę interwencji humanitarnej. W prasie amerykańskiej o trzech demokratkach mówi się "walkirie".

- Niewielu Amerykanów zdaje sobie z tego sprawę, ale nasi przywódcy, którym brak wojskowego doświadczenia, wydają się być bardziej skorzy do wojny niż ci, którzy służyli w wojsku - powiedział Matt Pottinger, były kapitana morski, dziś dyplomata. - Powiększa się też katalog powodów do tych interwencji, np. aby zapobiec nadużyciom praw człowieka. Rządzący, którzy trafili do polityki przez wojsko, nie byli na ogół tak skłonni do interweniowania w takich miejscach jak Somalia, Bośnia, Kosowo, Haiti, Irak, a teraz Libia - mówił urzędnik.

Power : "Ameryka jest winna dopuszczenia do ludobójstwa w Rwandzie"

Samantha Power jest członkinią Rady Obrony Narodowej USA, i dyrektorką Biura ds. Praw Człowieka. Ma doświadczenie dziennikarskie i akademickie. W nagrodzonej Pulitzerem w 2003 roku książce "Problem From Hell" (Problem z piekła rodem) ostro skrytykowała poprzednie rządy USA za dopuszczenie do ludobójstw i masowych czystek na świecie.

Amerykanka opisuje amerykańską "grę na czas". - Administracja nie tylko powstrzymuje wysyłanie wojsk, ale też podejmuje bardzo mało kroków tam, gdzie trzeba utrzymywać interwencję, żeby zapobiec ludobójstwu. Urzędnicy lubią przekonywać, że reakcja USA będzie daremna. "Emocjonalnymi" nazywają reakcje ludzi, którzy wzywają do podjęcia interwencji i którzy posługują się moralnością w polityce, zamiast chłodno kalkulować.

Clinton: "Kaddafi musi odejść, teraz"

Samanthę Power poparła sekretarz stanu Hillary Clinton. Była rywalka Obamy do prezydentury przez 8 lat zasiadała w Senacie (2001-2009). Początkowo popierała w wielu aspektach politykę administracji Georga W. Busha: głosowała m.in. za rozpoczęciem wojny w Iraku. Jednak później ostro krytykowała rząd Republikanów za sposób prowadzenia wojny oraz za jego politykę wewnętrzną. Jej mąż, Bill Clinton powiedział, że najbardziej z okresu swojej prezydencji żałuje, że USA nie interweniowały w Rwandzie i nie powstrzymały rzezi Tutsi.

Rice: "Przysięgam, że będę po stronie ofiar tego dramatu"

To Susan Rice, jako ambasador USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, wraz z sojusznikami przepchnęła przez ONZ twardą rezolucję, upoważniającą międzynarodowe wojska do użycia wszelkich niezbędnych środków w celu obrony libijskich cywilów.

Rice była członkinią Narodowej Rady Obrony USA w 1994 roku, gdy świat patrzył bezczynnie na ludobójstwo w Rwandzie. Przyznała później, że Biały Dom poniósł porażkę, bo nie uznał moralnej konieczności działania. Rice miała powiedzieć Samancie Power, dzisiejszej doradcy Baracka Obamy w Radzie Obrony: "Przysięgam, że jeśli kiedykolwiek jeszcze zetknę się z takim kryzysem, będę po stronie tych, którzy przeżywają dramat, przechodząc przez piekło, jeśli to będzie konieczne."

Według Susan Rice rozpoczęta w 2003 roku wojna w Iraku zdyskredytowała inne amerykańskie misje wojskowe na świecie i zmniejszyła możliwość USA przeciwdziałania konfliktom.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (2)
Jastrzębie Obamy. Trzy kobiety, które doprowadziły do interwencji w Libii
Zaloguj się
  • yerry46

    Oceniono 2 razy 2

    Trzy amerykanskie walkirie na moralnym katzu za Rwande?!. Moze i tak, ale co nagle to po diable! Akurat w przypadku Libii emocje wziely gore nad rozsadkiem i w efekcie sumienie bedzie jeszcze brudniejsze i bardziej piekace !!! "Jak sie czlowiek spieszy, to sie diabel cieszy!"

  • now-a1

    Oceniono 1 raz 1

    głupie baby

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX