Zginął człowiek-kula armatnia, bo zawiodła siatka bezpieczeństwa

Tragiczny wypadek podczas poniedziałkowych występów w brytyjskim hrabstwie Kent - człowiek-kula armatnia zginął po tym, jak zerwała się pod nim siatka bezpieczeństwa.
Festyn w Delting w brytyjskim hrabstwie Kent w świąteczny poniedziałek miał nieoczekiwany i tragiczny zwrot akcji. Niebezpieczny występ 23-letniego "człowieka-kuli armatniej", wystrzelonego na wysokość 15 metrów, zakończył się fatalnie po tym, jak zarwała się pod nim siatka bezpieczeństwa. Akrobatę natychmiast przewieziono do pobliskiego szpitala, gdzie mimo wysiłków lekarzy zmarł niedługo potem.

Pierwszy wypadek po 20 latach

"Mężczyzna, biorący udział w pokazie jako człowiek-kula armatnia, zginął popołudniu po tym, jak najprawdopodobniej zawiodła siatka bezpieczeństwa", brzmiała część oświadczenia policji w Kent, która jeszcze nie zidentyfikowała oficjalnie tragicznie zmarłego wyczynowca.

Katastroficzny w skutkach pokaz Daredevil Stunt Show został zorganizowany przez Scott May - grupę, specjalizującą się w niebezpiecznych popisach kaskaderskich. Scott May z powodu wypadku natychmiast przerwał swoje tournée: "Jest nam bardzo przykro, ale w związku z nieprzewidzianymi okolicznościami wszystkie występy zostały na razie odwołane".

Grupa jeździła ze swoimi pokazami po Wielkiej Brytanii od 1991 roku. W programie poza ludzką kulą armatnią znajdowali się także pirotechnicy oraz ciężarówki-potwory. Jak podaje strona internetowa Scott May, do tej pory wszystkie popisy kaskaderskie w 20-letniej historii grupy kończyły się szczęśliwie.

Armata tylko dla najodważniejszych

Na stronie grupy znajduje się także opis występu człowieka-kuli armatniej: "Kaskader wchodzi po drabinie i wchodzi głęboko do środka ogromnej lufy", opisuje strona. "Wielu doświadczonych wyczynowców nie radzi sobie z klaustrofobicznymi warunkami wewnątrz, dlatego ci, którzy dają sobie z nimi radę, są tym bardziej szanowani za swoją odwagę".

Kiedy człowiek-kula armatnia znajduje się już w odpowiedniej pozycji i jest gotowy, daje sygnał, że można go wystrzelić. Kiedy znajduje się już w powietrzu, musi się obrócić, by przyjąć odpowiednią pozycję, zanim wpadnie do siatki bezpieczeństwa. Po tym, jak już wyląduje w siatce, w przeciągu kilku sekund musi z niej zeskoczyć, zanim kołki, które ją trzymają, zapadną się pod ciężarem kaskadera.

Oficjalnie nie wiadomo jeszcze, co dokładnie było przyczyną wypadku. Policja na razie bada okoliczności tragicznego zdarzenia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM