Po stronie Kaddafiego walczą też Polacy?

Od 300 do 500 europejskich najemników, w tym obywateli UE, może walczyć w armii Muammara Kaddafiego - donosi portal Euobserver.com. W grupie tej obecni są ponoć Polacy.
Europejscy najemnicy mają być swego rodzaju wysoko wykwalifikowanymi specjalistami w armii dyktatora Libii. Zajmują się głównie ciężką bronią, śmigłowcami i taktyką. Pensję pobierają również "europejskie" - kilka tysięcy dolarów dziennie.

Pochodzą głównie z naszej części kontynentu. Najwięcej ma tam być Białorusinów, Serbów i Ukraińców. Jak zaznacza portal, dużą grupę "ekspertów" od spraw lotnictwa stanowią Polacy.

Europejscy najemnicy to elita. Dużo większą grupę mają stanowić obywatele Mali, Czadu, Nigru. Państwa te otrzymywały przez wiele lat fundusze od Kaddafiego. Najemnicy dostają nawet 2 tys. dolarów dziennie.

Łatwiej polegać na najemnikach

"Psy wojny" stanowią znaczne wzmocnienie dla chwiejącego się reżimu Kaddafiego. Z powodu dezercji pozostało przy jego boku zaledwie 25 tys. żołnierzy i kilkadziesiąt tysięcy uzbrojonych zwolenników. NATO oblicza, że zniszczono już 30-40 proc. sił libijskich.

- W Libii istnieje tabu, które zakazuje zabijanie ludzi z własnego plemienia. Dlatego Kaddafi potrzebuje najemników - tłumaczy Michel Koutouzis, grecki ekspert od zorganizowanej przestępczości. To jego firma, pracująca m.in. dla UE i ONZ podała informacje o najemnikach.

Wojskowych Kaddafiemu mają dostarczyć również Algieria i Syria. Rządy tych państw obawiają się ponoć, że obalenie tyrana może stanowić "zły przykład" dla obywateli tych państw.

Najemnicy to legenda?

W doniesienia o europejskich najemnikach nie wierzą przedstawiciele organizacji Human Rights Watch w Libii. Według ich informacji, po stronie Kaddafiego nie walczą obywatele z państw europejskich, ani z RPA. Podkreślają też, że często Libijczycy najemnikami nazywają zwykłych pracowników, pochodzących z innych afrykańskich państw.

Inny ekspert Alex Vines z think-tanku Chatham House twierdzi, że europejscy najemnicy byli aktywni do lat 90. ubiegłego stulecia. Teraz natomiast wojny "zafrykanizowały się".

DOSTĘP PREMIUM