Rywal Łukaszenki w wyborach przed sądem. Zamknięto go w klatce

Przed sądem stanął Andrej Sannikau, lider kampanii ?Europejska Białoruś", który był jednym z głównych rywali Aleksandra Łukaszenki w grudniowych wyborach prezydenckich. Jest oskarżony o organizację masowych zamieszek, za co grozi kara do 15 lat więzienia. Oskarżenia wysłuchał zamknięty w klatce.
Podczas zatrzymania w noc wyborczą Sannikau został pobity. Do aresztu trafiła tez wówczas jego żona, rosyjska dziennikarka Irina Chalip, ona teraz przebywa w areszcie domowym.

Proces Sannikaua ruszył rano. Jak relacjonuje TOK FM Aleś Bialacki, szef walczącej o prawa człowieka na Białorusi, organizacji Wiasna - przewidziana na ok. 150 osób sala sądowa była pełna, kolejne sto osób czekało przed budynkiem sądowym. - Jestem przekonany, że wyrok będzie bardzo surowy. To oczywiście niedopuszczalne. To jest polityczna rozprawa Aleksandra Łukaszenki z jego rywalami politycznymi. Decyzje podejmie sam Łukaszenka, a nie sąd. U nas nie ma niezwisłych sądów - mówi.

Prócz Sannikaua na ławie oskarżonych zasiadają dwaj studenci: najmłodszy wśród sądzonych opozycjonistów 19-letni Ilja Wasiljewicz oraz Fiodar Mirzajanau, a także działacz kampanii "Mów Prawdę!" Aleh Hniedczyk i aktywista opozycyjnego Młodego Frontu Uładzimir Jaromienak. - Oczekujemy, że proces będzie trwał całkiem długo, pewnie kilka dni, może dwa tygodnie. W sumie jest 5 oskarżonych i wielu świadków - mówi Bialacki.



Dziś też na dwa lata kolonii karnej sąd skazał Źmicia Bandarenkę - koordynatora kam panii Sannikaua.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny