Leszczyński: Brytyjczycy kochają księcia Williama. Wcześniej zabili mu matkę

- Brytyjczycy mają poczucie winy za zamordowanie księżnej Diany. Gdyby nie czytelnicy tabloidów, nie doszłoby do wypadku w Paryżu i księżna by nie zginęła. Teraz ekscytują się ślubem jej syna, który jest tak do niej podobny - mówił w Komentarzach Radia TOK FM krytyk filmowy Robert Leszczyński.
- Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że książę William to nie następca tronu, tylko następca następcy - powiedział krytyk filmowy, oceniając jednak wysoko szanse księcia na szybką koronację. - Praktycznie to nie Karol będzie podejmował decyzję, tylko rodzina królewska, która, jak prawdziwy związek zawodowy, powie, że dla dobra wszystkich, powinien on ustąpić miejsca synowi - mówił Leszczyński.

Według gościa Komentarzy Radia TOK FM Brytyjczycy tak uwielbiają księcia Williama, ponieważ bardzo przypomina im swoją matkę. Leszczyński mówi o poczuciu winy całego społeczeństwa za zamordowanie księżnej Diany, kochanej i dręczonej. - Gdyby nie czytelnicy tabloidów, którzy chcieli wiedzieć, co robi księżna Diana z Dodim Al-Fayed'em, to by do tego wypadku nie doszło. Oni przecież uciekali przed paparazzi, którzy działali na zlecenie. Brytyjczycy zabili matkę księcia Williama. A on jest tak do niej podobny - mówił na antenie TOK FM Leszczyński.

"Ludzki obyczaj, ciekawy nad zwyczaj"

Anna Laszuk pytała też krytyka o ogromne zainteresowanie ślubem oraz gadżety, jakie w związku z tym wydarzeniem ludzie zbierają. Pytała, czy to zwykła spirala kupowania i sprzedawania? - Każdy chce mieć kawałek jak relikwię. To atawistyczna potrzeba ludzi, by brać udział w jakimś wydarzeniu przez posiadanie jej kawałka. Słyszałem plotkę, że władze Aten przed odrestaurowaniem Akropolu, co roku nawoziły trzy tony kamieni do Partenonu, bo każdy chciał swój kawałek wynieść. Potrzeba uczestnictwa widoczna jest zarówno w przypadku ślubu stulecia, jak i beatyfikacji - powiedział Leszczyński wskazując, że jednym z najważniejszych trofeów, które można było posiąść, jest zdjęcie z papieżem.

W jego opinii "mania na papieża" jest silniejsza niż ta wokół ślubu, bo zmusza do zaangażowania innych. - Słychać to pytanie: "czy ty masz już swojego papieża?" Pokaż to! Wywieś flagę! Daj świadectwo! Każdy burmistrz może się pochwalić swojemu elektoratowi "wybudowałem wam pomnik papieża". No, cóż, ludzki obyczaj, ciekawy nad zwyczaj -podsumował to Leszczyński.

"God, save the Queen" Królowie są dziś bliżej ludu

Czy będziesz oglądać ślub księcia Williama i Kate Middelton?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM