Tunezyjczycy pytają Wałęsę o lustrację i rozdział religii od państwa

Wizyta Lecha Wałęsy - rewolucjonisty i noblisty ma dla Tunezyjczyków nie tylko wymiar symboliczny. Tamtejsi politycy i dziennikarze mają do niego bardzo konkretne pytania: o lustrację, rolę związków zawodowych i rozdział religii od państwa. Bo wbrew pozorom ich droga ku demokracji nie jest bardzo różna od polskiej.
Wałęsa stanął na czele drugiej już polskiej misji do porewolucyjnej Tunezji. - Jego obecność tutaj jest dla nas ważna nie tylko symbolicznie, ale on może nam też pomóc uniknąć błędów - mówi TOK FM Hanene Zbiss z wpływowego tygodnika Realite. - Demokratyzacja, rozdział kościoła od państwa i prawa człowieka to teraz nasze główne zadania - dodaje.

Co z islamem, co z lustracją?

Najwięcej emocji i obaw budzą kwestie związane z rolą religii. Pełniący tymczasową władzę politycy i partie, tak jak i Europa, obawiają się, że dobry wynik, a nawet zwycięstwo w wyborach zdobędą islamiści. I cofną zdobycze rewolucji, takie jak na przykład rozszerzenie praw kobiet. Wcześniej w ryzach trzymała ich dyktatura, nowe władze nie mogą sobie na to pozwolić. Wałęsa doradzał, by Tunezyjczycy starali się sferę boską i cesarską oddzielić, ale jak najmniej wykluczać.

Podobną odpowiedź miał na pytania o rozliczenia z ludźmi poprzedniego reżimu. - Nie ma odpowiedzialności zbiorowej, każdemu trzeba udowodnić łamanie prawa - przekonywał m.in. władze tymczasowe. Te jednak już wcześniej zabroniły członkom związanej z obaloną dyktaturą partii startu w nadchodzących wyborach. Na podobne dylematy muszą sobie odpowiedzieć też m.in. sędziowie.

Mało związków

- Martwi mnie mała obecność we władzach związków zawodowych - to z kolei główne motto Wałęsy. Podobnie jak w Polsce, związki odegrały istotną rolę w obalaniu dyktatora. Ich nieobecność martwi Wałęsę również dlatego, że według niego głównym wyzwaniem dla Tunezji jest teraz wyrównywanie podziałów i różnic społecznych.

- Jest więcej wolności, ale mamy sporo problemów, m.in. ogromne bezrobocie, nadchodzi druga rewolucja - mówi wielu młodych Tunezyjczyków. Wraz z rewolucją wzrosły oczekiwania, a teraz rośnie frustracja.

Niemal codziennie przez Tunis przetaczają się strajki i protesty. Bezrobocie sięga 20 proc. Gospodarka Tunezji jest w złym stanie, z jednej strony opuszczona przez turystów, z drugiej osłabiona przez wojnę w Libii. Tymczasem frustracja może być żyznym gruntem dla rozkwitu radykalizmu islamskiego.

Polska obecność w Libii

Polska ma nadzieję z jednej strony pomóc, ale przy okazji (albo przede wszystkim) wzmocnić swoją markę "kraju solidarności i demokracji". - Jeśli z różnych powodów wycofujemy się z zadań zbrojnych, to powinniśmy na poważnie się angażować w sprawy związane z transformacją i prawami człowieka - kibicuje europoseł PJN Paweł Kowal. MSZ również jego zaprosiło do Tunezji, by pokazać, że Polska również w Parlamencie Europejskim będzie realizować swoją tunezyjską politykę.

Misja dojechała do Tunisu na dwa miesiące przed przejęciem przez Warszawę przewodnictwa w Unii. Rząd chce w ten sposób zademonstrować, że choć do tej pory specjalizował się w sąsiedztwie wschodnim, nie ucieka od południowego tematu i ma swoje pomysły. - Jeżeli chcemy realnie decydować o tym jaka będzie polityka Unii na wschodzie musimy wykazać dziś zainteresowanie południem - dodaje Kowal. Bo wydarzenia w Afryce Północnej są teraz tematem nr 1 w Unii. - Myślę, że wysłanie ekspertów z konkretną wiedzą i doświadczeniem będzie większym wkładem w stabilizację Południa niż wysłanie trzech F-16 - konkluduje Marcin Zaborowski szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, który także jest w Tunisie.

Przyjadą do nas

W skład delegacji wchodzą jeszcze: były szef Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień (doradza w kwestii reformy samorządu terytorialnego i sądownictwa), były działacz podziemnej "Solidarności" Zbigniew Janas i szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar. Wybór Tunezji nie jest przypadkowy. - To małe państwo i mamy szansę mieć na nie realny wpływ - wyjaśnia Zaborowski. Szczególnie, że Francja, która do ostatniej chwili popierała dyktaturę Ben Alego się tu skompromitowała.

MSZ planuje jeszcze m.in. wizyty studyjne i stażowe w Polsce. - Chcemy ich wysłuchać, co im jest potrzebne, bo to nie brygady Mariotta tu są potrzebne, ale konkretne wsparcie - deklaruje wiceszef MSZ, Krzysztof Stanowski.

W czwartek Wałęsa spotkał się z tymczasowym prezydentem Fuadem Mebazą, a także z członkami Wysokiej Instancji ds. Reform Politycznych (tymczasowego parlamentu).

W piątek weźmie udział w spotkaniu organizowanym przez Arabską Ligę Praw Człowieka; po południu zje obiad z działaczami opozycji, przedstawicielami organizacji praw człowieka i partii politycznych. Były prezydent ma też w planach spotkanie w ministerstwie sprawiedliwości, a także wykład dla studentów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM