Osama mieszkał przy wojskowych osiedlach - "Tutaj sąsiedzi się nie znają"

- On był dla nas problemem, dobrze, że zginął. Tacy ludzie, jak on psują dobre imię muzułmanów - mówi nam mieszkanka Pakistanu. - Tutaj nikt nie zna swoich sąsiadów, więc nic dziwnego, że mógł się tu ukrywać. Chociaż to trochę podejrzane, że mieszkał w okolicach wojskowych osiedli - dodaje.
- Byliśmy zaskoczeni, że on był akurat Abbottabad, to tak blisko stolicy, ale z drugiej stronie w naszym kraju tak jest, że nikt nie zna swoich sąsiadów - powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl Hajira, 24-letnia mieszkanka Lahore, która pisze doktorat o Pakistańczykach. Według niej, w podzielonym przez system kast społeczeństwie ludzie trzymają się w obrębie swojej grupy. Nie interesuje ich, kto mieszka obok. Potwierdza to przypadek Sohaiba Athara, który mieszkał obok Osamy ben Ladena i o tym nie wiedział. Udało mu się "zrelacjonować" akcję amerykańskich sił specjalnych na Twitterze. - Spadaj, helikopterze, zanim wyjmę moją wielką packę na muchy - pisał zniecierpliwiony hałasami towarzyszącymi operacji.

- Rejon, w którym mieszkał lider Al-Kaidy to głównie wojskowe osiedla. Osiemset metrów od jego domu znajdowała się Akademia Oficerska - mówi Hajira, która jest córką pakistańskiego generała. - W Abbottabadzie mieszkają dość zamożni ludzie - podsumowuje. - Osama był dla nas problemem. To dobrze, że zginął. Psuł dobre imię islamu na świecie - dodaje dziewczyna, która zapytana o stopień swojej religijności określiła się jako "umiarkowana". Zapytana wprost, czy to możliwe, by pakistańskie władze wiedziały, o tym, że Osama ben Laden ukrywa się 100 km od Islamabadu nie potwierdza, ani nie zaprzecza.

DOSTĘP PREMIUM