Waszczykowski: "Zabicie ben Ladena to polityka amerykańska. Obama musi pokazać sukces"

- Znalezienie ben Ladena nie jest oderwanym, jednostkowym wydarzeniem - mówił w Poranku Radia TOK FM Witold Waszczykowski, były wiceszef BBN. - Obama jest w trzecim roku swojej prezydentury i musi pokazać, że ma jakieś sukcesy - dodał.
Osama ben Laden, twórca sieci terrorystycznej Al-Kaida, odpowiedzialny za śmierć tysięcy niewinnych ludzi, został zabity podczas akcji sił amerykańskich 1 maja w Pakistanie. John Brennan, doradca prezydenta Baracka Obamy, już zapowiedział, że w najbliższym czasie Stany Zjednoczone planują zająć się rozbiciem całej organizacji stworzonej przez terrorystę.

W Poranku Radia TOK FM Witold Waszczykowski, były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, przypomniał jednak, że śmierci ben Ladena nie należy wiązać tylko z działalnością antyterrorystyczną Stanów Zjednoczonych, lecz z wielką polityką wewnątrz tego kraju. - Znalezienie ben Ladena nie jest oderwanym, jednostkowym wydarzeniem - mówił. - Obama jest w trzecim roku swojej prezydentury i musi pokazać, że ma jakieś sukcesy. To należy łączyć z jego koncepcją wycofania się jednak z Afganistanu. I to daje mu do tego pretekst, bo jeden z celów, dla którego weszliśmy z nimi do Afganistanu, został zrealizowany.

Zdaniem Waszczykowskiego trzeba pamiętać o tym, że Obama musi także redukować wojska w Afganistanie, gdyż "nie ma rezerw, a świat płonie". - Nie wiadomo co będzie z Libią, nie wiadomo, czy Syria nie będzie wymagała interwencji. Stąd Obama musi szukać oszczędności, żeby mieć jakąś rezerwę - podkreślił były wiceszef BBN.

"Amerykanie będą musieli pokazać dowód"

Według Waszczykowskiego Osama ben Laden od lat nie miał wpływu na kierowanie Al-Kaidą. - Mógł natomiast pozostawić ukryte komórki tu i ówdzie. Teraz niektórzy ludzie mogą czuć się zobowiązani do pomszczenia go. No i pozostaje pytanie, czy Al-Kaidzie nie udało się do tej pory gdzieś zbudować tzw. brudnej bomby - stwierdził. Dodał, że jego zdaniem rośnie presja międzynarodowa, żeby pokazać dowody na śmierć terrorysty. - Żeby nie doszło do tego, że zabicie ben Ladena będzie kwestionowane. Wielu analityków utrzymuje np. że ben Laden już od lat nie żył. Amerykanie będą musieli przekazać światu dowód. Ciężko powiedzieć, czy to będą zdjęcia.

Innym wątkiem, jaki pojawił się w sprawie odnalezienia terrorysty, była rola Pakistanu i współpracy różnych wywiadów. Czy ten sam wywiad pakistański, który przez wiele lat nie mógł odnaleźć ben Ladena, ukrywającego się niecałe 100 kilometrów od stolicy kraju, nie był godny zaufania także wtedy, gdy porwano polskiego inżyniera Piotra Stańczaka? - Porwanie i wywiezienie polskiego inżyniera miało miejsce w innym miejscu - objętym rebelią, gdzie strona pakistańska nie miała możliwości ingerowania. Ale kwestia ben Ladena rzeczywiście świadczy, że mogli być niewiarygodni w także w tamtej sprawie - stwierdził Waszczykowski.

Podsumował, że i tak "legenda" ben Laden w pewnych kręgach będzie żyła. - Nie można dopuścić, żeby miejsce jego pochówku stało się jakąś mekką, otaczane czcią. To jest trudne zadanie dla Amerykanów. Mam nadzieję, że oni byli do tego przygotowani i zakończą tę akcję, bo ona nie jest zakończona - podsumował gość Poranka Radia TOK FM.



DOSTĘP PREMIUM