Socjolog: Byłem zażenowany reakcjami po zabiciu ben Ladena

- Jeżeli traktujemy na poważnie prawa człowieka, jeżeli traktujemy na poważnie demokrację, to nie można się cieszyć z tego, że Osama został zabity i zwłaszcza nie można się cieszyć z tego, że prawdopodobnie to zostało zaplanowane jako zabójstwo - mówił w Radiu TOK FM dr Maciej Gdula, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego oraz członek redakcji ?Krytyki Politycznej?.
W poniedziałek Osama ben Laden został zabity w swojej rezydencji niecałe 100 kilometrów od stolicy Pakistanu, w operacji dowodzonej przez siły specjalne USA. - Sprawiedliwości stało się zadość - skomentował to wydarzenie prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Radości nie ukrywali zwykli Amerykanie - spontanicznie zaczęli gromadzić się przed Białym Domem wznosząc okrzyki: "USA! USA!". Tłum wykrzykiwał patriotyczne hasła i wymachiwał flagami narodowymi. Zebrani zaintonowali też hymn USA.

- Można mieć różne spontaniczne odruchy. Ja na przykład byłem zażenowany tym, co się działo w Stanach - ocenił zachowania po śmierci ben Ladena socjolog dr Maciej Gdula, członek redakcji "Krytyki Politycznej". - Te odruchy ludzi jednak trzeba interpretować w szerszym kontekście: tym, kim się stał Osama dla Amerykanów po 11 września 2001. A był głównym winnym, głównym diabłem odpowiedzialnym za terroryzm. Był też twarzą wojny cywilizacji europejskiej z terrorystami, ale jak to jest w tej całej formule wojny cywilizacji - ludzie wyszli, bo cieszyli się, że wygrali "nasi". To były drużynowe, plemienne emocje - dodał.

"Wojna cywilizacji trwa"

Gdula podkreślił, że ciągle mamy do czynienia z retoryką "wojny cywilizacji". - Ta wojna przebiega wewnątrz świata europejskiego i wewnątrz świata arabskiego. Toczy się między tymi, którzy mówią: "Osama był wrogiem naszego stylu życia" a tymi, którzy mówią: "nasz styl życia bardzo ucierpiał na tym, że zaczęto mówić o wojnie z terrorem". W związku z tym zaczęto stosować nadzwyczajne środki, takie jak tortury na więźniach, propagandowe osadzanie arabów w roli tych, którzy są źli. A tymczasem parę miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że były powody do niezadowolenia w świecie arabskim i to, że USA były osadzane w roli sprzyjającego reżimom w regionie, było zupełnie rozsądne. Aż dziw bierze, że nie było większej liczby arabskich terrorystów - stwierdził Gdula.

Zwrócił uwagę, że sam Osama ben Laden nie był postacią jednoznaczną, gdyż "w swojej młodości był popierany przez Stany Zjednoczone". - On jest produktem tak świata arabskiego, jak i Zachodu. Cieszenie się z tego, że po prostu zabiliśmy "ich człowieka" jest bez sensu, bo to też był swego czasu "nasz człowiek".

Z czego się cieszymy?

Po wiadomości o śmierci ben Ladena z wielu krajów nadeszły oficjalne stanowiska wyrażające ulgę i akceptację dla działań Amerykanów. Waszyngtońska Rada do spraw Stosunków Amerykańsko-Islamskich napisała w oświadczeniu, że zginął człowiek, który był zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i całego świata, "obudziliśmy się dzisiaj w bezpieczniejszym świecie" - powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek kilka godzin po komunikacie Obamy, "śmierć lidera Al-Kaidy przyniesie wielką ulgę całemu światu" - powiedział z kolei premier Wielkiej Brytanii, David Cameron, premier Izraela, Benjamin Netanjahu w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że śmierć Osamy ben Ladena to "olbrzymi triumf sprawiedliwości", w Niemczech gromy sypią się na Angelę Merkel, która na wieść o śmierci szefa Al-Kaidy powiedziała, że cieszy się z zabicia terrorysty.

- Jeżeli traktujemy na poważnie prawa człowieka, jeżeli traktujemy na poważnie demokrację, to nie można się cieszyć z tego, że Osama został zabity i zwłaszcza nie można się cieszyć z tego, że prawdopodobnie to zostało zaplanowane jako zabójstwo - komentował w Radiu TOK FM Gdula. - To tradycja plemienna - takie myślenie, że naszego wroga trzeba zgładzić bez procesu, bez sądu, zakładając jego winę. Dla mnie się nie mieści w głowie, że tak się mówi w oficjalnych komunikatach. Pół biedy, że są ludzie, którzy tak myślą, ale straszne jest to, że oficjalnie politycy mówią, że nie ma żadnej sprawy - podsumował socjolog.

Merkel krytykowana za radość po śmierci ben Ladena. "To średniowiecze" >>>

DOSTĘP PREMIUM