Psy wojny USA. Jeden z nich wkroczył do kryjówki ben Ladena

To była elitarna uroczystość. Na zamkniętym spotkaniu w Białym Domu z prezydentem Barackiem Obamą spotkali się członkowie oddziału Navy Seals, który 2 maja zabił w Pakistanie Osamę ben Ladena. Jeden z zaproszonych komandosów miał... cztery łapy - pisze "New York Times".
Żołnierze elitarnego oddziału Navy Seals, którzy 2 maja wtargnęli do kryjówki Osamy ben Ladena w Abbottabadzie, doskonale znali wartość szkolonych psów wojskowych amerykańskiej armii. Jednym z członków szturmowej grupy był pies. I wraz z kolegami-ludźmi odebrał gratulacje od prezydenta USA za dobrze wykonaną misję.

Pies na służbie w armii

Żołnierze nie przesadzają, podkreślając nieocenioną wartość szkolonych przez amerykańską armię czworonogów. "New York Times" opisuje przypadek labradora Tango, który służy w Afganistanie. Kiedy na patrolu pies nagle przypadł do ziemi i merdnął ogonem, idący obok oddział amerykańskich marines zamarł w bezruchu. Saperzy rozpoczęli poszukiwania bomby. Tym razem zagrożenia nie wykryto. A po drodze cierpiący z gorąca pies wskoczył do kanału irygacyjnego i... jeden z żołnierzy, klnąc pod nosem, musiał wyciągać zwierzaka z wody własnymi rękami, bo pies, owszem wskoczył do kanału, ale potem nie potrafił z niego wyjść. Ale żołnierze i tak wiedzą, że czworonożny członek oddziału to ich najpewniejsza polisa na życie. Gdyby dzielnemu Tango stało się coś złego, dowódca marines natychmiast wysłałby mu - jak każdemu żołnierzowi - na ratunek medyczny śmigłowiec.

Najlepsi wykrywacze bomb

Jak dotąd nie wymyślono bowiem po prostu lepszych wykrywaczy min i bomb, niż poczciwe owczarki niemieckie i owczarki belgijskie. To właśnie te rasy psów są najczęściej wykorzystywane w armiach całego świata. Amerykańskie wojsko korzysta z ich usług co najmniej od I wojny światowej. W całej armii USA służy ok. 2,7 tys. psów, które wielokrotnie udowodniły swoją przydatność. Dlatego w ciągu najbliższego roku ich liczba w Afganistanie zwiększy się niemal dwukrotnie - z 350 do 650 zwierząt - donosi "NYT". Tu jednak najlepiej - jak się okazało - sprawdzają się labradory, takie, jak Tango.

Psy ratują życie żołnierzy

- Psy służą do ochrony, pościgów, misji poszukiwawczych i ratunkowych, a także - coraz częściej - do wywąchiwania domowej roboty bomb, które są zmorą amerykańskich żołnierzy w Afganistanie - mówi "NYT" Gerry Proctor, rzecznik ds. programów treningowych w bazie wojsk lotniczych Lackland w Teksasie. Według "New York Times'a" koszt wyszkolenia i utrzymania jednego wojskowego psa może dojść nawet do 40 tys. dolarów.

Do tej pory od początku programu wykorzystania psów w afgańskiej wojnie zginęło 20 z 350 zabranych pod Hindukusz czworonogów. Głownie w eksplozjach bomb domowej roboty. Z kolei z psów podległych Dowództwu Operacji Specjalnych, (tam służy pies, który był na misji w domu Osamy ben Ladena) w latach 2006 - 2009 zginęło 34. W Afganistanie psy służą m.in. w pieszych patrolach w prowincji Helmand. Idą na smyczy nieco przed oddziałem. I szukają bomb.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM