Etna znów się budzi. Martwią się organizatorzy Giro d'Italia

Po miesiącu od ostatniej gwałtownej erupcji przebudziła się Etna. Eksperci twierdzą, że mamy do czynienia z normalną aktywnością sycylijskiego wulkanu. Spędza ona jednak sen z powiek organizatorom wyścigu kolarskiego dookoła Włoch, który ma tamtędy przejechać w niedzielę.
Etna przebudziła się w środku nocy. W wschodnim zboczu wulkanu pojawiła się rozgrzana do czerwoności lawa, rozległ się charakterystyczny huk. Po świcie słup dymu i popiołu spowodował zamknięcie lotniska Fontanarossa w Katanii.

Wulkanolodzy twierdzą, że nie istnieje poważne zagrożenie. Wulkan od czasu do czasu przypomina o sobie. Ostatni raz do gwałtownego wybuchu doszło przed miesiącem. Komunikaty te nie uspokoiły organizatorów Giro d'Italia. Niedzielny dziewiąty etap ma się zakończyć na zboczach Etny, na wysokości 1900 metrów nad poziomem morza. W tej chwili prowadząca tam droga pokryta jest dwucentymetrową warstwą wulkanicznego pyłu. Jest nadzieja, że do niedzieli rozwieje go wiatr.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny