Turcja: niszczą opozycję seks-taśmami - z inicjatywy premiera?

Turecka strona internetowa, która już opublikowała kompromitujące czterech polityków opozycji nagrania, odgraża się, że bezpośrednio przed wyborami seks-taśm będzie więcej.
W przyszłym miesiącu w Turcji odbywają się wybory parlamentarne i już czterech ultra-prawicowych polityków zostało zmuszonych do zrezygnowania ze startu. Decyzja zapadła po tym, jak grupa nazywająca się "Inni Narodowcy" opublikowała w Internecie nagrania pokazujące ich w intymnych sytuacjach z kobietami, które nie były ich żonami.

Nacjonaliści i "Inni Narodowcy"

Tymczasem "Inni Narodowcy" oświadczyli właśnie, że to nie koniec upokorzeń dla działaczy jednej z głównych opozycyjnych partii, Partii Ruchu Narodowego. Twierdzą bowiem, że są w posiadaniu seks-taśm przedstawiających jej kolejnych sześciu wysokich rangą członków. "Narodowcy" zagrozili, że je ujawnią, jeżeli lider partii, Devlet Bahceli, nie wycofa swojego ugrupowania ze startu w wyborach.

Bahceli odpowiedział, że jego partia "nie ugnie się przed groźbami i szantażem". Zapowiedział też, że żaden z przedstawicieli PRN nie wycofa się z wyborów, nawet jeżeli okaże się bohaterem kolejnej ujawnionej przez "Narodowców" seks-taśmy.

Lider Partii Ruchu Narodowego oskarżył współpracowników obecnego premiera, Recepa Tayyopa Erdogana, o to, że stoją za publikacją tych kompromitujących nagrań. Argumentuje, że jego ugrupowanie jest największym zagrożeniem dla partii rządzącej, bo jest coraz popularniejsze wśród elektoratu religijnego i nacjonalistycznego. Otoczenie Erdogana w Partii Sprawiedliwości i Rozwoju zaprzeczyło jego oskarżeniom.

Seks-taśmy zagrożeniem dla demokracji

Komentatorzy zauważają, że porażka PRN-u w wyborach parlamentarnych mogłaby się odbić na jakości demokracji w Turcji. Ugrupowanie premiera kończy właśnie swoją drugą kadencję w roli partii rządzącej, przy czym od lat oskarżane jest o tendencje autorytarne. Wraz z malejącymi szansami Bahceliego na wejście do parlamentu, rosną szanse na trzecią z rzędu wygraną Partii Sprawiedliwości i Rozwoju.

To nie pierwszy raz, kiedy w tureckiej polityce wykorzystuje się kręcone z ukrycia intymne nagrania. W zeszłym roku lider głównej świeckiej partii opozycyjnej, Deniz Baykal, został zmuszony do wycofania się z polityki po tym, jak upubliczniono nagranie, pokazujące go w niedwuznacznej sytuacji z kobietą, która miała nie być jego żoną.

Baykal zwrócił się do tureckiej prokuratury o wszczęcie śledztwa, które ujawniłoby, kto stał za ujawnieniem filmiku. Prokuratorom nie udało się jednak ustalić sprawców.

DOSTĘP PREMIUM