'Gdyby pokojówka była biała...' - politycznie poprawne oskarżenie Straussa-Kahna?

- Nie zgadzam się. Nie jest tak, że nie byłoby sprawy, gdyby to nie była czarna kobieta - tak o oskarżeniu o gwałt wysuniętemu przeciwko Strauss-Kahnowi powiedział na antenie TOK FM amerykanista Tomasz Basiuk. Skomentował tym samym wypowiedź dziennikarza Polsatu Bogusława Chraboty, według którego Amerykanie przy podejmowaniu decyzji o aresztowaniu Strauss-Kahna mogli się kierować względami politycznej poprawności.
W Poranku Radia TOK FM gościem Janiny Paradowskiej był Bogusław Chrabota, który komentował sprawę aresztowanego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego tymi słowami: - Tu jest mitologiczna postać czarnej, biednej kobiety - symbol wyzysku w Ameryce. W tamtym świecie atak na czarną kobietę jest grzechem większym niż pierworodny. Gdyby to była zamożna, biała kobieta, problemu prawdopodobnie by nie było. A zaatakować czarną, pewnie samotną, wykorzystywaną...

- Ja nie wiem, czy pan mówi to serio, czy mam zareagować jak Magdalena Środa? - zaniepokoiła się Janina Paradowska.

- W dodatku na sali sądowej jest kobieta -ciągnął Chrabota. - Prawdopodobnie będzie to dość potoczysty, krótki i błyskotliwy proces - podsumował.

Amerykańska "nadgorliwość" modelowa?

- Teza jest daleko posunięta. Nie mogę się z nią zgodzić. Naturalnie, mój przedmówca mówi o czymś, co występuje: takie poczucie winy czy polityczna poprawność naprawdę mają miejsce. Ale ja bym nie powiedział, że gdyby to nie była czarna kobieta, to nie byłoby sprawy. Z pewnością nie jest tak. Zapewne gdyby to była zamożna, biała kobieta, pewnie miałaby dostęp do pewnych środków, żeby ochronić swoją prywatność. Być może mogłaby to w jakiś inny sposób rozegrać niż ta pokojówka z Gwinei, która dopiero niedawno trafiła do Stanów - powiedział dr Tomasz Basiuk.

Prowadząca program stwierdziła, że Strauss-Kahn słono płaci za to, że zaatakował czarnoskórą pokojówkę i określiła system amerykański jako bardzo surowy.

- W tym jest ziarno prawdy. System jest dosyć bezwzględny w takich sytuacjach - przyznał jej częściowo rację amerykanista. - Przestępstwa na tle seksualnym, szczególnie te które dotyczą przemocy i gwałtu są z pewnością o wiele poważniej traktowane w USA niż w wielu krajach europejskich. We Francji, jak rozumiem, rozgrywa się teraz debata, czy władze lokalne nie są zbyt pobłażliwe dla różnych romansów i niestosownych zachowań seksualnych wysoko postawionych osób. W pewnym sensie ta amerykańska, powiedzmy umownie, "nadgorliwość" staje się modelem dla części francuskiej opinii publicznej.

Strauss-Kahn w perpwalku jak Polański na czerwonym dywanie

We Francji najbardziej gwałtowny sprzeciw wywołał tzw. perpwalk. To taki zwyczaj amerykańskiej policji, która ustawia zaaresztowanego w taki sposób, żeby można było w pewnym momencie zrobić mu zdjęcia, kiedy ten idzie zakuty w kajdanki. To się stosuje szczególnie wobec wysoko postawionych aresztantów. I tak było w przypadku Strauss-Kahna.

Michael Bloomberg, burmistrz Nowego Jorku, przyznał, że oczywiście jeżeli jest się niewinnym to jest bardzo nieprzyjemne, ale jeżeli chce się tego uniknąć, to nie należy popełniać przestępstw. To paradoksalna i bezsensowna wypowiedź pokazuje, jak ten spektakl i szacunek dla ofiary sa pomieszane w dziwny sposób.

Prokuratorzy w Stanach są wybierani, to robią karierę polityczną. mamy do czynienia z pewna gra na poziomie lokalnej polityki. Strauss-Kahn został wplątany. ja nie przesądzam o jego winie bądź niewinności, ale faktem jest, że tak to wygląda. "New York Times" cytuje jednego z prokuratorów amerykańskich, który porównuje ten perpwalk - moment, gdy Strauss-Kahn skuty kajdankami jest wystawiony na widok kamer - z czerwonym dywanem, po którym Polański chodzi w Cannes.

Przecież te sprawy nie mają nic wspólnego ze sobą. Ale w pewnym sensie w głowach ludzi mają, też w głowach ludzi, którzy decydują o wyroku.

Sąd ma dziś zdecydować, czy Strauss-Kahn będzie mógł zostać zwolniony za kaucją i objęty w zamian aresztem domowym.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM