Radosław Sikorski walczy z "Kaliningradem"

Radosław Sikorski odmówił używania urzędowej nazwy Kaliningradu, a korzysta z historycznej - Królewiec. Specjaliści kręcą jednak nosem.
W sobotę Sikorski spotka się w Kaliningradzie z ministrami spraw zagranicznych Rosji i Niemiec, i nazwa miasta budziła ponoć podczas przygotowań do szczytu sporo emocji. - Przypominam, że towarzysz Kalinin był zbrodniarzem stalinowskim, którego podpis widnieje na rozkazie o morderstwie polskich oficerów w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Nie uważamy, by było właściwe przyczynianie się do upamiętniania tego człowieka - mówił Sikorski. Ostatecznie dyplomaci ustalili, że każdy będzie mówił jak chce. Sikorski zapowiadał jednak, że będzie w tej sprawie interweniował i "Królewca" będzie używał cały MSZ.

Jeżeli chodzi o oficjalne normy - sprawa jest skomplikowana. W ostatnich latach dwukrotnie zajmowała się nią specjalnie do tego powołana Komisja o dumnie brzmiącej nazwie Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami RP (przy Głównym Geodecie Kraju). - Generalne założenie jest takie, że jeżeli mieliśmy tradycyjną polską nazwę dla obiektu, który leży poza granicami Polski i jeżeli ten obiekt zmienił nazwę, to my przeważnie z automatu robimy to samo - mówi wiceszef Komisji Maciej Zych.

Czyli jeżeli Rosjanie w 1946 nazwali miasto Kaliningradem, to Polska zrobiła to za nimi. I z tego punktu widzenia, zdaniem Komisji nie ma znaczenia, kim Kalinin był. (inny przykład Stanisławów - obecnie Iwano-Farnkiwsk). - Taka jest również praktyka innych - dodaje Zych. Nazwy Kaliningrad używają oficjalnie Niemcy i Litwini, choć mają też swoje nazwy historyczne.

W 2005 r. Komisja pochyliła się nad miastem ponownie i uznała, że Kaliningrad pozostaje nazwą podstawową, ale jednak kontrowersyjną i dlatego historyczna nazwa Królewiec jest dopuszczalna, ale niezalecana. W 2008 r. jednomyślnie Komisja potwierdziła tę decyzję.

Ale to dotyczy tylko miasta, bo obwód ma już tylko jedną nazwę - kaliningradzki. Obwód królewiecki jest niepoprawny. Bo nigdy taki nie istniał. Sikorski może oczywiście napisać w tej sprawie do Komisji i ta może znowu się sprawie przyjrzeć.

DOSTĘP PREMIUM