Pył z wulkanu może znów przykryć Europę. Czy zablokuje ruch lotniczy?

W nocy z soboty na niedzielę wybuchł najaktywniejszy islandzki wulkan - Grimsvotn. Nad kraterem unosi się chmura pary wodnej i pyłów. Islandzkie władze ustanowiły zakaz lotów nad krajem. Chmura pyłu we wtorek ma dotrzeć nad Szkocję, potem nad Anglię, Francję i Hiszpanię.
Mieszanina pyłu, popiołu i pary wodnej unosi się nad kraterem wulkanu, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę. Już teraz uziemione są samolotu na Islandii. Początkowo komunikaty były uspokajające - chmura nie zablokuje ruchu lotniczego w Europie.

Jednak eksperci teraz - choć na razie bez bicia na alarm - mówią, że chmura pyłu może dotrzeć nad Szkocję już we wtorek. Następne w kolejce mogą być Francja i Hiszpania. Uspokajają jednak, że wcale nie musi to oznaczać paraliżu ruchu lotniczego.

Chmura jest za ciężka, żeby się utrzymać w powietrzu?

Pył przykrył niebo nad Reykjavikiem, który jest oddalony o 200 km od wulkanu. Góra cały czas wypluwa spore ilości popiołu i będzie to robić przez kilka następnych dni, ale - jak się szacuje - aktywność wulkanu będzie systematycznie spadać.

Wyrzucany z wulkanu pył w dużej części składa się z bazaltu, który jest ciężki i nie unosi się długo w powietrzu. Chmura może zagrozić Europie, jeśli w jej stronę będzie wiał silny wiatr. Wiele wskazuje jednak na to, że problem z zapylonym, ciemnym niebem może dotyczyć jednak głównie Islandii.

Liczą na to linie lotnicze, które dobrze pamiętają zamieszanie sprzed roku. W kwietniu 2010 r. wiatr przewiał dym wyrzucany przez inny islandzki wulkan Eyjafjallajokull nad Europę, powodując zamknięcie europejskiej przestrzeni powietrznej na pięć dni. Na lotniskach koczowały tysiące ludzi, linie liczyły straty. Przez chmurę na pogrzeb Lecha i Marii Kaczyńskich w Krakowie nie dotarła większość przywódców krajów.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Ruchu Lotniczego szacuje, że jeden dzień przerwy w ruchu lotniczym mogłoby kosztować nawet 130 milionów dolarów.

Czarne niebo nad Islandią. Widoczność 30 cm

Życie w Kirkjubaejarklaustur, wsi, która znajduje się w pobliżu wulkanu, płynie prawie normalnie. Na zewnątrz jest ciemno. - To wygląda jakby cały czas była noc - opowiada agencji AP Vilhelm Tunnarsson, fotograf współpracujący z lokalnymi mediami. - Wyszedłem rano z hotelu. Popiół wpadał mi do oczu, nosa i ust. Przeszedłem kilka metrów do samochodu i z powrotem. Byłem cały nim pokryty - mówi. Opowiada, że widoczność jest nie większa niż 30 cm.

Ratownicy dwoją się i troją, żeby pomóc farmerom opanować sytuację. Pył szkodzi zwierzętom, ludziom rozdawane są maski i ochronne gogle na oczy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM