Pipes: To nie tortury, to "rozszerzone metody przesłuchań"

- Terroryści wypowiedzieli Zachodowi wojnę. A na wojnie robi się różne rzeczy - mówi w wywiadzie dla "Wprost" były doradca prezydenta USA Ronalda Reagana profesor Richard Pipes. Tłumaczy w nim, dlaczego usprawiedliwione są "rozszerzone metody przesłuchań".
Richard Pipes metody stosowane, by wydobywać informacje od członków Al-Kaidy, nie nazywałby torturami. - To są rozszerzone metody przesłuchań. Nie chodzi tu o tortury, czyli zadawanie bólu, by ofiara mówiła rzeczy, których inaczej by nie powiedziała, ale o zastraszenie. Wydaje mi się, że ich stosowanie jest dopuszczalne - mówi w wywiadzie dla "Wprost". Dodaje następnie: "Terroryści wypowiedzieli Zachodowi, naszej kulturze chrześcijańskiej, wojnę. A na wojnie robi się różne rzeczy, których normalnie się nie robi".

Według niego, czasami trzeba "robić takie rzeczy", by ratować życie ludzkie. - To są mordercy, którzy mordują naszych ludzi - twierdzi. W wojnie z nimi "można dopuszczać nawet rozszerzone metody przesłuchań".

Nie oznacza to jednak, że takie metody można uznać za normalne. - To jest wyjątkowa sytuacja. Przecież zazwyczaj nie przesłuchujemy więźniów w ten sposób - twierdzi.

Całą rozmowę z byłym doradcą prezydenta USA Ronalda Reagana można przeczytać w jutrzejszym wydaniu "Wprost".

DOSTĘP PREMIUM